Przedmowa
Aby móc wypowiadać się w
sprawach rodziny, społeczeństwo wymaga by czynił to ktoś, kto jest
psychologiem, pedagogiem lub przynajmniej pracownikiem socjalnym. Nie
jestem żadnym z nich. A że tak się składa, uważam to za przewagę. Fachowcy
powyższych dyscyplin zajmują się raczej analizą statystyczną doświadczeń
ludzkich niż tym, co stwierdza Bóg.
Jestem fundamentalistą i temu
poświęcony jest mój dorobek piśmienniczy. My, fundamentaliści wierzymy w
podstawowe wartości. Nazwani tak zostaliśmy, gdyż nasi przodkowie z początku
XX wieku utrzymywali pewne prawdy jako fundamentalne w życiu
chrześcijanina. W niniejszej broszurze wyrażam przekonanie, że aby mieć
szczęśliwy dom i błogosławione życie rodzinne wystarczy zwrócić się do
Słowa Bożego i dobrze opanować Boże fundamenty rodzinne.
Obecne post-chrześcijańskie społeczeństwo
ma wielką trudność określić czym jest rodzina. Nazwy tej używa na
określenie niemal każdej grupy ludzi. Mówiąc rodzina mam na myśli
męża i żonę w związku małżeńskim do końca życia. Jest w niej także miejsce
na dzieci, jakie Bóg raczy przydać do związku. Skoro Bóg oczekuje, aby
związek małżeński trwał całe życie, dał On swoje zasady by uczynić go
błogosławieństwem dla wszystkich. Dotyczy to także instrukcji jak
wychowywać dzieci i kierować ich wzrostem na statecznych i produktywnych
obywateli.
Razem z trzema siostrami
wychowywałem się w takim domu. Przy stole było wesoło, radość sprawiały
rodzinne wycieczki i zabawy oraz wyprawy myśliwskie z ojcem. Jako chłopiec
zapewne miałbym parę uwag odnośnie poprawy niektórych spraw domowych. Nie
zawsze odpowiadały mi panujące zasady, obowiązki, odpowiedzialność, a
szczególnie, niezgodne z przeznaczeniem używanie paska do ostrzenia brzytwy
mojego ojca. Jednakże patrząc na dom ten z perspektywy dorosłego człowieka
widzę, że tak naprawdę, nie było tam wiele do poprawy.
Kiedy wychowywałem się tam, miałem
świadomość, że było to szczęśliwe miejsce. Nie miałem natomiast pojęcia co
sprawiało, że tak było. Czterdzieści lat służby jako pastor pomogło mi
dostrzec tajemnicę owego szczęścia. Ilekroć w kazaniach poruszałem te
miejsca w Piśmie dotyczące spraw rodzinnych, stopniowo zacząłem zdawać
sobie sprawę, że szczęśliwy dom mego dzieciństwa opierał się na Piśmie
Świętym. Mój ojciec rozumiał swoją pozycję i podjął się odpowiedzialności.
Moja matka znała swoją pozycję i z radością znajdowała w niej oparcie. My,
dzieci, wiedzieliśmy zgodność rodziców i to, że mieliśmy być im posłuszni.
Obecnie w świecie jest wiele szumu
wokół ginących gatunków rzadkich zwierząt. Żaden z nich nie jest tak
zagrożony jak biblijny dom. Społeczeństwa przeżyły wymarcie wielu gatunków.
Jest jednak wątpliwe, czy przetrwają one stratę, jaką jest brak domu, który
wychowuje charakter w narodzie.
Niech nie wydaje się, że pisząc te
słowa poddaję w wątpliwość, że dziś jeszcze możemy mieć takie domy. Tak,
możemy. I w naszej społeczności widzę młode rodziny i przykładne ich domy.
Widzę ich szczęście i współpracę. Im to dedykuję niniejszą pracę. Boże fundamenty
rodziny pozostają nadal skuteczne. Przyniosą owoce tym, którzy
wprowadzają je w życie. Niektóre z rozdziałów mogą przypominać kazania. Nie
jest to przypadkowe. Trzeba się z tym liczyć sięgając po książkę
kaznodziei.
"Zaiste,
ustawy twoje
są rozkoszą moją, doradcami
moimi."
"Wykład słów twoich oświeca, daje
rozum prostaczkom."
Psalm 119: 24, 130
Rozdział 1
"Dopóki Śmierć Nas Nie Rozłączy"
Rodzinny dom jest
podstawową instytucją ludzkości. Żaden naród nie jest w stanie przetrwać
pozbawiony wiedzy, charakteru, zaradności i posłuszeństwa, które pochodzą z
porządnych domów. Według słów Jana Zamojskiego: "Takie będą
rzeczpospolite, jakie dzieci chowanie." (przyp. tł)
Oblężony dom
Nasz biblijny dom
znajduje się dzisiaj w stanie oblężenia. Nieustannie bombardowany jest
skoncentrowanymi atakami humanizmu. Wykładowcy i nauczyciele coraz śmielej
podważają pozycję i autorytet rodziców wobec dzieci. Homoseksualiści
domagają się uznania swojego "alternatywnego" modelu rodziny.
Miliony młodych ludzi dla wygody godzi się współżyć bez małżeńskiego
zobowiązania. W opinii rządzących elit dom rodzinny jest niedostatecznie
przygotowany dlatego przyszłość kraju musi opierać się na rządowych
programach i przedszkolach zatrudniających fachowców. Nasz system prawny
zachowuje się tak, jak gdyby dom był jedynie tymczasową strukturą w każdej
chwili gotową do demontażu ilekroć ci, którzy ją tworzą tego zechcą. Nasze
ustawodawstwo zajęte jest coraz to nowymi pomysłami ograniczającymi
autorytet i dyscyplinę domu. Telewizja co wieczór pokazuje bezwstydne
przykłady współżycia, które usiłuje nazwać domem, chcąc w ten sposób
uprzedzić nowe pokolenie do Bożego modelu rodziny.
Rozdział ten chcę poświęcić
prześledzeniu biblijnych korzeni instytucji małżeńskiej. W podtytule
nazwałem go "Dopóki śmierć nas nie rozłączy." Nie jest to
cytat z Biblii, lecz pochodzi z tradycyjnej przysięgi małżeńskiej. Dobrze
jednak oddaje biblijną prawdę czym jest małżeństwo.
Pierwszą sprawą jaka staje się
widoczna jest to, że małżeństwo nie jest ustanowieniem pochodzenia
ludzkiego. W opinii psychologów, antropologów i socjologów małżeństwo jest
wynikiem zmieniających się potrzeb ludzkich i samo może w związku z tym
ulegać zmianom. To typowy przykład diabelskiego kłamstwa. Tak naprawdę, to
człowiek nigdy nie myślał o małżeństwie. To Bóg wprowadził je zanim
człowiek zdążył o nim pomyśleć. Człowiek pojawił się na ziemi w księdze
Rodzaju w pierwszym rozdziale. Małżeństwo pojawia się w rozdziale drugim.
Biblijny dom pojawił się w trzech etapach Bożego działania.
Adam bez pomocy
W pierwszym etapie Bóg stwierdził,
że niedobrze jest Adamowi być samemu oraz pokazał, że "nie znalazła
się pomoc dla niego odpowiednia." 2 rozdział 18 wiersz mówi:
"Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam.
Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego."
Jak widać stąd ze wszystkich
stworzeń nie było jednego, który byłby odpowiednią pomocą dla Adama.
Czytając ten fragment jest się pod
wrażeniem, że miała miejsce przerwa w czasie gdy Adam nadaje nazwy
zwierzętom.
"A gdy stworzył Pan Bóg z
ziemi wszelki zwierz polny, i wszelkie ptactwo niebieskie tedy je
przyprowadził do człowieka, aby obaczył, jak je nazwać miał, a każda istota
żywa miała mieć taką nazwę, jaką nada jej człowiek. Nadał tedy człowiek
nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebios i wszelkiemu zwierzowi polnemu."
Czy Adam, jakiego tu widzimy to
jaskiniowiec, który na każde pytanie wydaje z siebie nieartykułowane
"Yh!?"? Oczywiście, że nie. Zadanie jakim został obarczony
wymagało inteligencji myślącej istoty, zdolnej nadać odpowiednie nazwy
zwierzętom. Na co chcę zwrócić uwagę to to, że sprawa nazywania zwierząt
nie była przerwą w sprawie znalezienia pomocy dla Adama. Był to raczej etap
prowadzący do jej rozwiązania. Koniec wersetu 20-go podkreśla to: "lecz
dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia."
Nadając nazwy zwierzętom Adam miał okazję
zauważyć, że wszystkie one tworzyły pary. Mimo niewielkich różnic były to
te same zwierzęta. Oprócz tego zauważył on również, że nie było drugiego
takiego stworzenia jak on. Gdyby Adam był ewolucjonistą mógłby spojrzeć na
którąś z małp i powiedzieć: "Hmm, gdyby tak trochę ją przystroić to
mogła by wyglądać jak człowiek!" Nic z tego. Adam był ponad to. Zdawał
sobie sprawę, że jest stworzeniem na poziomie odmiennym od świata
zwierzęcego.
Adam dostrzegał to, że nie stał on
na czele świata zwierząt lecz sam był szczególnym stworzeniem według
podobieństwa Bożego.
Adamowe żebro
W drugim etapie Bóg
uczynił pomoc dla Adama. Na wiele wieków zanim człowiek nauczył się
przeprowadzać operacje pod pełnym znieczuleniem, Bóg dokonał takiej na
Adamie. Tak to relacjonuje ks. Rodzaju 2: 21-22:
Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na
człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem
to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg
kobietę i przyprowadził ją do człowieka.
Przełożone z hebrajskiego żebro
oznacza bok. Mimo że w tekście występuje w liczbie mnogiej, myślę że
oznacza to bardziej kość i ciało, o czym mówi werset 23:
Ta dopiero jest kością z kości moich i
ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została
wzięta.
Auć!
Wyobrażam sobie, że
wypowiadając te znaczące słowa Adam pociera obolały bok i spogląda na
gojącą się ranę. Próbując ogarnąć wszystko to co się właśnie wydarzyło
uzmysławia sobie, że oto ma do czynienia z osobą taką jak on sam -
kością z kości moich i ciałem z ciała mojego.
Zapewne słyszeliście jak powiadają
ludzie, że Pan Bóg nie użył kawałka głowy Adama aby Ewa rządziła nim, ani
też fragmentu jego stopy aby panował nad nią. Ta skąd inąd poprawna
obserwacja nie jest jednak teologicznie poprawna.
Adamowi zostało jeszcze jedno
zadanie nazwania. Jak powiada: będzie się nazywała mężatką gdyż z męża
została wzięta. Hebrajskie słowo określające człowieka-mężczyznę brzmi isz.
Adam dodał żeńską końcówkę, tak że nowa osoba nazwana została isza.
Dowodzi to, że dobrze opanował sztukę nazewnictwa.
Nowy początek
W trzecim etapie Bóg
ogłasza w jaki sposób odpowiednia pomoc staje się integralną częścią
małżeństwa. W ks. Rodzaju 2:24-25 oznajmia On: dlatego opuści mąż ojca
swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.
Dzieje się niesamowita rzecz. Odkąd
przychodzimy na świat wszystko obraca się wokół domu. Jest on w samym
centrum naszego życia. Jednak mimo tylu lat przyzwyczajenia człowiek
opuszcza go, pojmuje żonę i ona teraz staje się centrum uwagi jego życia
zamiast domu rodzinnego, który dotychczas wypełniał mu życie. Dlaczego tak
się dzieje? Dlatego, że Bóg podczas pierwszego wesela tak o tym postanowił.
Bycie jednym ciałem staje się nowym
domem z dwojga małżonków złączonych przez Boga.
Stąd małżeństwo nie jest ludzkim
wymysłem. Zostało zaprojektowane przez Boga i w spektakularny sposób
zostało przedstawione Adamowi. Wzorem małżeństwa jest jeden mężczyzna i
jedna kobieta.
Bóg nie ma alternatywnego modelu
Coraz więcej daje się
słyszeć o alternatywnym modelu rodziny. Nawet w czasach Starego
Testamentu byli ludzie, którym nie było dość pierwszego małżeństwa. Pobożni
mężowie tacy jak Abraham, Jakub i Dawid pojmowali nowe żony. Niestety,
żadnemu z nich nie przyniosło to domowego szczęścia.
Byli też ludzie w Sodomie jak i
dziś w San Francisco, którzy usiłowali stworzyć związki mężczyzn z
mężczyznami. Bóg jednoznacznie potępił te próby całkowitym zniszczeniem miasta.
Obecnie moce zboczenia mają się coraz lepiej i coraz śmielej poczynają
sobie w społeczeństwie. Wprawdzie Bóg nie użył ponownie ognia i siarki z
Sodomy, lecz wygląda na to, że zaraza AIDS jest równie skuteczną karą.
W kościele pierwszego wieku, byli
mężowie z wieloma żonami. Jednak Bóg wyraĽnie nakazał aby wszelkie funkcje
w kościele pełnili mężowie jednej żony. Dlaczego? Dlatego że
Bóg nigdy nie zmienił instytucji małżeńskiej. Jedynie wzór małżeństwa jaki
sam ustanowił znajduje u Niego uznanie.
Kiedy Bóg przekazał Mojżeszowi
Dziesięć Przykazań, w siódmym wyraża ochronę tego, co wcześniej ustanowił: nie
będziesz cudzołożył. Cudzołóstwo to wszelka seksualna aktywność godząca
w relacje małżeńskie.
Boże linie na boisku
Jesteśmy istotami
seksualnymi. Takimi stworzył nas Bóg, a Pismo Święte określa przyjęte
granice postępowania w sferze intymnej. List do Hebrajczyków 13: 4 powiada:
Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane;
rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg. Podobnie jak
ludzie na boiskach wyznaczają widoczne granice tak i Bóg wyznaczył
człowiekowi granice aktywności seksualnej. Zachowanie tych granic to sprawa
honoru. Wykraczanie poza nie to rozpusta i cudzołóstwo, za które czeka Boży
sąd. Tak było w przeszłości i tak jest obecnie.
Mimo prób powstrzymania epidemii
AIDS człowiek nie jest w stanie uchylić się od Bożego sądu. Mało tego, jest
jeszcze opisany sąd ostateczny. Objawienie Jana 21: 8 mówi: Udziałem zaś
bojaĽliwych, i niewiernych, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i
czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro gorejące
ogniem i siarką. To jest śmierć wtóra.
Małżeństwo nie jest wymysłem ludzkim.
Jest wyrazem woli Bożej dla ludzkości i nie zaakceptuje On żadnych ludzkich
grzesznych "podróbek".
Drugą sprawą na którą chcę zwrócić
waszą uwagę jest to, że małżeństwo nie jest sprawą doraĽnej wygody.
Społeczeństwo dzisiaj błędnie argumentuje postrzegając małżeństwo jak
ludzki konwenans. Skoro dwoje stanowią je, mogą oni, -lub nawet jedno z
nich rozwiązać je. W prawie rozwodowym były zapisy co do podstaw udzielania
go. Mimo że nadal figurują tam, w praktyce każdy, kto chce rozwodu, może go
dzisiaj otrzymać.
Ta sama sytuacja istniała w czasach
Pana Jezusa. Faryzeusz opisany u Mateusza 19: 13 konfrontuje Go pytaniem: Czy
wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny? Odpowiadając na to
pytanie Pan Jezus powołuje się na Boży autorytet z ks. Rodzaju: Czy nie
czytaliście, że ten, który stworzył na początku człowieka, mężczyznę i
niewiastę uczynił je? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a
przyłączy się do żony swojej i będą ci dwoje jednym ciałem.
Po czym dodaje od Siebie na
podstawie własnego boskiego autorytetu: Co tedy Bóg złączył, człowiek
niechaj nie rozłącza.
Boży podpis w księdze ślubów
Zwróćmy uwagę na wymowę
powyższego stwierdzenia, według którego Bóg staje się stroną w akcie ślubu.
Za każdym razem gdy udzielam ślubu proszę Boga by uznał i zaakceptował w
niebie to co my robimy tu na ziemi. Nie jest to jakaś próżna modlitwa. Bóg
staje się stroną każdego zawieranego małżeństwa, wierzących czy
niewierzących.
Łatwo by w tym miejscu uczynić
dygresję na temat rozwodów. Nie temu chcę poświęcać czas. Pragnę natomiast
podkreślić fakt, że ostatecznym Bożym pragnieniem jest aby człowiek nie
rozłączał tego, co Bóg złączył. Gdyby małżeństwo było jedynie ludzką sprawą
niewątpliwie można by było argumentować, że skoro ludzie je zawarli, mogą
też oni rozwiązać je. Jednakże Bóg będąc stroną przestrzega ludzi przed
tym.
Patrz zanim skoczysz
Skoro Bóg nie traktuje
małżeństwa jako sprawy tymczasowej upewnij się w najlepszy sposób, czy
decyzja jaką podejmujesz jest właściwa. Tego musimy uczyć nasze dzieci.
Pierwszą sprawą, o której musimy pamiętać jest to, że nie mamy zawierać mieszanych
małżeństw. Najważniejszą sprawą każdego człowieka jest to, w co on wierzy.
Pismo Święte uczy, że lud Boży ma wystrzegać się związku z niewierzącymi
jak i tymi, którzy wierzą ponad to, czego uczy Biblia. Zasadę tą dał Bóg
Izraelowi w księdze Powtórzonego Prawa 7: 3, 4:
Nie będziesz z nimi zawierał
małżeństw. Swojej córki nie oddasz jego synowi, a jego córki nie weĽmiesz
dla swojego syna, gdyż odciągnęłaby ode mnie twojego syna i oni służyliby
innym bogom. Wtedy zapłonąłby przeciwko wam gniew Pana i szybko by cię
wytępił.
Nierówność której dotyczy powyższy
fragment odnosi się do spraw religii. Izraelczycy nie mieli wchodzić w
związki małżeńskie z poganami dlatego, że ci służyli obcym bogom. Ta sama
prawda zawarta jest w Nowym Testamencie:
Nie chodĽcie w obcy jarzmie z
niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż
społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między
Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż
układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga
żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród
nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. II Kor 6: 14-16
Wiersze te przestrzegają przed
wchodzeniem w różne układy z niewierzącymi. Oczywiście małżeństwo jest
najważniejszym z nich.
W czasie urlopu na wsi wiele lat
temu widzieliśmy z żoną zawody orki. Brało w nich udział wiele zaprzęgów
koni, mułów i wołów. Widząc kontrast między końmi i wołami było oczywistym,
że nie da się obu zaprząc do jednego pługa. Nie pasowały do siebie
wielkością, szybkością i wydolnością. Gdyby zaprząc je razem na pewno
szybko poraniły by się. Podobnie jest z małżeństwem. Zatarcia może nie od
razu ale na pewno nadejdą. Jeśli dziecko Boże poślubi dziecko diabła może
się spodziewać kłopotów z teściem.
Drugą przestrogą dla nas i naszych
dzieci jest unikanie pochopnych decyzji małżeńskich.
Nie śpiesz się
Czy zwróciliście uwagę
ilekroć dokonujecie zakupu, że ilość czasu jaki poświęcacie jest proporcjonalna
do tego jak długo dana rzecz ma nam służyć? Jeśli kupujemy coś by zaspokoić
bieżące potrzeby nie zastanawiamy się wiele. Jeśli jest to coś, co ma nam
służyć przez wiele lat potrzebujemy namysłu i zastanowienia. Skoro Bóg
ustanowił małżeństwo na całe życie jakże ważna jest właściwie przemyślana i
oparta na modlitwie decyzja.
Zarówno Pismo Święte jak i
naturalne prawo uczą nas, że małżeństwo może być tylko oparte na wzajemnym
przywiązaniu. Jedynie wtedy można oczekiwać, że będzie ono szczęśliwe. Nie
dziwi zatem nas nieszczęśliwy los tych, którzy zawierają związki dla
korzyści materialnych, osiągnięcia pozycji społecznych, awansów lub innych
ukrytych powodów.
Wczesne randki
Jestem zaniepokojony tym
coraz bardziej powszechnym zjawiskiem. Świat z upodobaniem stara się
obniżyć wiek, w którym pary zaczynają się spotykać. Ze zdumieniem słyszę,
jak niektórzy wierzący rodzice mówią jakie to urocze gdy ich dzieci w
szóstej klasie zaczynają mieć randki. Pomyślmy przez chwilę! Jest pewna
naturalna kolej rzeczy. Najpierw zaczynają spotykać jednocześnie kilka
osób. PóĽniej wyłania się się ta osoba. W końcu decydują się pobrać.
Jeżeli dopuścisz aby twoje dziecko rozpoczęło ten proces za wcześnie,
możesz być pewien, że ukończy go gdy jeszcze brakować mu będzie dojrzałego
rozsądku.
Młodych ludzi w tym miejscu chcę
zapewnić, że życie zaczyna się po osiemnastce. Wkrótce po tej przełomowej
dacie zdobędziesz niesamowite doświadczenie. Jeżeli Bóg oczekuje, że z
twoją decyzją odnośnie małżeństwa masz spędzić resztę życia, poświęć jej
trochę czasu aby ją dobrze przemyśleć. Pamiętaj, że Bóg sam skojarzył Adama
i Ewę. Więc w modlitwie szukaj Jego przewodnictwa w twoim wyborze.
Ośmioletnia mądrość
Słyszałem kiedyś jak
ośmioletni chłopiec prosił koleżankę z klasy aby wyszła za niego. Jej
odpowiedĽ brzmiała: "gdybyśmy byli spokrewnieni to tak, ale nie
jesteśmy; w mojej rodzinie moja mama wyszła za mego tatę, babcia za
dziadka, a wszystkie ciocie za wujków.Widzisz wiec dlaczego nie mogę wyjść
za ciebie." Oczywiście chodzi o pokrewieństwo duchowe, a i wtedy
potrzeba dużo rozwagi.
Dokóki śmierć nas nie rozłączy nie jest tylko formułą ceremonialną. Jest
wyrażeniem woli Bożej. Małżeństwo nie jest wymysłem ludzkim. Psycholodzy
mogą tak utrzymywać ale Biblia mówi prawdę. Małżeństwo także nie jest
tymczasowe. Spraw aby decyzja jego zawarcia była mocno oparta na modlitwie,
a przekonasz się, jak wspaniałym Bożym błogosławieństwem będzie w twoim
życiu.
Rozdział 2
Boży Porządek w Waszym Domu
Wśród różnych dokumentów
jakie mam w moim biurku znajduje się teczka opatrzona tytułem :
"Instrukcje i gwarancje." Za każdym razem, gdy kupujemy coś do
gospodarstwa, do czego jest dołączona instrukcja, wkładam ją do tej teczki.
Kiedy pojawi się problem sięgam tam i dochodzę przyczyny. Często pomoc ta
wystarczyła i obeszło się bez wzywania serwisu.
W poprzednim rozdziale
przekonaliśmy się, że małżeństwo nie jest ludzkim wymysłem. Zostało
zaprojektowane i przekazane człowiekowi przez Boga. On je ustanowił i dał
Swoją instrukcję w Słowie Swoim. Kiedy pojawiają się trudności w domu w
Słowie Bożym znajdziemy wskazówki w czym pogwałciliśmy Jego ustalenia.
Szukając rozwiązań w Bożej księdze zaoszczędzimy odwiedzin w poradniach.
Na co chciałbym zwrócić uwagę w tym
rozdziale, to na Biblijny fakt, że małżeństwo ma Bożą hierarchię osób.
Większość dobrze prosperujących
dużych firm ma wywieszony schemat organizacyjny. Dzięki niemu widoczne są
relacje odpowiedzialności wśród pracowników jakie obowiązują w firmie. Mimo
że małżeństwo to tylko dwie osoby, to jednak diagram organizacyjny jest nie
mniej ważny.
Pierwszą sprawą jaka staje się
widoczna w Bożym porządku w małżeństwie jest to, że Bóg stworzył kobietę
aby podążała. Boża nauka odnośnie małżeństwa pojawia się na samym
początku. Jak wykazaliśmy w poprzednim rozdziale, pojawia się ono w ks.
Rodzaju 2. PrzejdĽmy zatem do rozdziału trzeciego.
W pierwszych wierszach mamy
przedstawioną historię upadku człowieka. Ewa była głęboko w to zamieszana.
Postąpiła niezależnie od męża i rozmawiała bezpośrednio z wężem. Nie
odezwała się do niego na przykład tymi słowy: "Słuchaj wężu, musisz o
tym porozmawiać z moim mężem; on był tutaj wcześniej." Również nie
zapytała męża: "Adam, co o tym sądzisz?" Adam poszedł jej śladem
i również spożył z owocu.
W kolejnych wersetach tego
rozdziału Bóg przemawia do wszystkich winnych przestępstwa i wymierza
stosowne kary. W wierszach 14 i 15 przemawia do węża. W 16 zwraca się do
Ewy:
Do kobiety zaś rzekł: Obficie rozmnożę
boleści twoje i poczęcia twoje; w boleści rodzić będziesz dzieci, a wola
twoja poddana będzie mężowi twemu, a on nad tobą panować będzie.
Wielki sąd jaki stał się udziałem
wszystkich kobiet to trud rodzenia dzieci. Mimo postępu wiedzy położniczej
nadal wisi nad każdą spodziewającą się matką. Rodzenie dzieci to dziewięć
miesięcy trudu kulminującego wzmożonym atakiem bólu.
Przyjrzyjmy się uważnie końcowej
części wersetu szesnastego. Oczywistym jest, że Bóg nakazał kobiecie
posłuszeństwo. Nic nie mamy powiedziane na temat porządku przed upadkiem.
Jednakże w momencie, gdy człowiek otrzymał wraz z upadkiem grzeszną naturę,
Bóg uznał za nieodzowne określić reguły porządku w domu. Ani Adam ani Ewa
nie wymyślili ich. To raczej Bóg tak sprawił, że wola i pragnienie kobiety
będzie poddane jej mężowi. Nie mówi, że jest to sytuacja czy stan, który
żona ma rozwijać. Po prostu stwierdza, że tak będzie odtąd. Od tej chwili
Bóg włożył w serce kobiety pragnienie i tęsknotę za silnym mężczyzną, który
zdejmie z jej ramion brzemię i troski życia. Świat dzisiejszy walcząc z tą
zasadą walczy z podstawowym pragnieniem, które Bóg umieścił w sercu
kobiety. Mimo skażenia jakie niesie z sobą zbuntowany język naszych czasów,
naturalne pragnienie podążania za mężem jest ciągle obecne. Tak samo
naturalne jest dla mężczyzn pragnienie przewodzenia.
Nie dziwi to, że grzeszny świat
przeciwstawia się Bożemu porządkowi. Znajduje to wyraz w różnych
deklaracjach programowych "postępowych" radykałów. Jedna z nich
brzmiała: W interesie tych, którzy pragną żyć w równym partnerstwie,
musimy skończyć i zreformować instytucję małżeństwa.2 Tak, jeśli
pragniemy równo-partnerstwa to skończyć się musi Boży program. Jeśli jednak
chcemy szczęśliwego domu, musimy budować go w oparciu o Jego wytyczne.
Niestety, bezbożne idee przenikają
też do ludu Bożego. Słyszymy o feminizmie, ordynacji kobiet,
egalitarnym małżeństwie, posługiwaniu się inkluzywnym językiem. Przyznaję,
że nigdy nie spotkałem się z określeniem małżeństwa jako egalitarne. Z
kontekstu podobnych wypowiedzi wnioskuję, że oznacza to, iż zarówno mąż i żona
w sprawie ostatecznych decyzji małżeńskich nie mają do nich podstaw z racji
pozycji na jakich umieścił ich Bóg.
Nie tak jednak ustanowił Bóg. W
Bożej instrukcji nadal widnieje to, że Bóg stworzył kobietę aby podążała.
Dwie grzeszne natury nie mogą funkcjonować
poprawnie dopóki jedna nie jest odpowiedzialna. Zasada ta jest widoczna
nawet w świecie pracy, gdzie brygadzista odpowiedzialny za innych
robotników otrzymuje parę groszy więcej. Bóg, który daleko więcej od nas
zna naszą grzeszną naturę zorganizował dom w taki sposób, że uczynił
mężczyznę odpowiedzialnym mówiąc: on zaś będzie panował nad tobą.
To właśnie druga sprawa, którą
pragnę wyjaśnić w kwestii Bożego porządku. Bóg stworzył mężczyznę do
przewodzenia. To Bóg uczynił go do tego zdolnym, czyniąc go większym,
silniejszym oraz obdarzając go umysłem bardziej racjonalnym i mniej
emocjonalnym. MężczyĽni częściej używają zwrotu myślę podczas gdy
kobiety mówią czuję. Bóg dał mężczyĽnie ego, które pragnie
przewodzić. Nie lubię, kiedy je nam wytykają. Każda mądra żona odkryła, że
ono istnieje i że dobrze na tym wychodzi "dokarmiając" je.
Małżonkowie często wypominają sobie
swoje role. Żony protestują: "Czemu ja zawszę muszę się słuchać?"
Mężowie z kolei pytają: "Czemu to ja zawsze mam przewodzić?" Odpowiedzią
jest, "gdyż Bóg tak postanowił."
W początkowych wierszach trzeciego
rozdziału ks. Rodzaju opisane są kroki jakie Ewa podjęła wiodące do upadku
ludzkiego rodzaju. W ogrodzie pojawia się Bóg świadomy tego, co się właśnie
wydarzyło. Jednakże jak widzimy nie szuka On Ewy. Wiersz dziewiąty mówi: I
zawołał Pan Bóg Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? Bóg obarczył
Adama odpowiedzialnością i kiedy pojawił się problem z nim się rozprawiał.
Adam próbował zasłaniać się Ewą, lecz Boga to nie przekonało. Wieki
póĽniej, komentując upadek człowieka Bóg powiedział następujące słowa w
liście do Rzymian 5: 12 Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł
na światÉ
MężczyĽni często grzmią: Kto tu jest
głową; przecież tego uczy Pismo! Prawda to mężczyĽni, lecz nie
będziecie mieli królestwa wartego korony jeśli nie nauczycie się jak
uczynić żonę szczęśliwą. Pierwotnie miałem zamiar poświęcić odrębny
rozdział mężczyznom i odrębny kobietom. Żona moja przestrzegła mnie o
niebezpieczeństwie kryjącym się w takim podejściu. "Ludzie często
buntują się, gdy mowa jest tylko o jednej stronie." To prawda, dwie
strony tworzą szczęśliwy dom.
Zwróćmy uwagę na kluczową sprawę
obowiązku obojga małżonków. Obowiązki jednego i drugiego są ustalone przez
Boga. Żona chrześcijanka podąża za mężem nie dlatego, że on tego chce,
tylko dlatego, że tego chce Bóg. Mężczyzna przewodzi w domu nie dlatego, że
tego chce, lecz dla tego że tego chce Bóg. Zarówno jedno jak i drugie ma
wypływać z posłuszeństwa Bogu i na Jego chwałę.
Jedna z przywódczyń radykalnych
feministek, Gloria Steinem powiedziała: Do roku 2000, mam nadzieję,
będziemy wychowywać dzieci w wierze w ludzki potencjał, a nie w Boga.
Wypowiedzą tą daje ona upust swej złości na porządek rodzinny, a co za tym
idzie, na samego Boga. Bóg chętnie przyjmuje winę za ten porządek. Świat
nie przyjmuje go. Widzimy jak niemal każda komedia telewizyjna, gdzie
przedstawiona jest sytuacja rodzinna, z ojca robi sierotę, a matka staje
się liderem. Dzieci nigdy nie przyswoją biblijnego porządku domowego z
oglądania bezbożnych mediów.
Jak dotąd rozważyliśmy biblijną
prawdę, że Bóg stworzył kobietę aby podążała, a mężczyznę aby przewodził. W
pozostałej części rozdziału chcę pokazać jak Bóg przestrzega tej zasady w
Piśmie Świętym. Ilustrują ją trzy podstawowe miejsca w Nowym Testamencie.
Zanim bliżej przyjrzymy się im w dalszych rozdziałach najpierw chcę pokazać
jak Bóg podtrzymuje zasady, które ustanowił w ks. Rodzaju.
Pierwszym miejscem Nowego
Testamentu poświęconym porządkowi domowemu jest druga połowa piątego
rozdziału listu do Efezjan. Jest tam przedstawiona piękna ilustracja
Chrystusa oblubieńca i Kościoła -Jego oblubienicy. Bóg uczy przez nią, że
nasze relacje małżeńskie mają być jak relacje pomiędzy Chrystusem a
Kościołem.
Żony bądĽcie uległe mężom swoim jak
Panu. Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus głową Kościoła, którego jest
Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we
wszystkim.
Krótko mówiąc relacja żony w domu jest tu
porównana do relacji między kościołem a Chrystusem, za którym podąża.
Efezjan 5: 25-27 wyraża tę myśl:
Mężowie miłujcie żony swoje jak i
Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić
oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby sam sobie przysposobić
Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale
żeby był święty i niepokalany.
Wersety te nie koncentrują uwagi na
różnicy ról, a raczej ukazują przywódczy charakter miłości jaką mąż ma
okazywać żonie. Przywództwo Chrystusa w kościele czyni go piękniejszym,
także przywództwo męża w domu czyni go piękniejszym dla żony.
Kolejny fragment Nowego Testamentu
dotyczący porządku domowego to list do Kolosan 3: 17-19:
I wszystko cokolwiek czynicie w słowie
lub uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez niego
Bogu Ojcu. Żony bądĽcie uległe mężom swoim, jak przystoi w Panu. Mężowie
miłujcie żony swoje i nie bądĽcie dla nich przykrymi.
Zwróćmy uwagę na zachowany Boży porządek
w powyższych ustępach. Bóg zawsze -począwszy od Genesis zachowuje tą samą
kolejność: poddanie, następnie panowanie. Zawsze mówi On najpierw do
niewiasty (żony) po czym do męża. Spójrzmy na sam początek powyższego
cytatu. Obydwie czynności mają być wykonywane w imieniu Pana Jezusa. A więc
nie jest to sprawa posłuszeństwa mężowi dlatego, że on na to nalega ani
miłowania żony dlatego, że ona tego potrzebuje. Jest to sprawa
posłuszeństwa samemu Bogu. Właściwy porządek w domu jest naszym obowiązkiem
wobec Stwórcy, który go wprowadził.
Trzeci główny fragment Nowego Testamentu
dotyczący porządku w domu znajduje się w I liście Piotra 3: 1. Bardzo
dobrze się składa, że słowa te pochodzą od Piotra. Listy do Efezjan i
Kolosan są autorstwa ap. Pawła. Nie mamy pewności co do jego stanu
cywilnego we wcześniejszym okresie życia, natomiast mamy pewność, że nie
miał on żony w czasie, z którego pochodzą jego listy. Piotr jak wiemy miał
żonę.
Podobnie wy, żony bądĽcie uległe mężom
swoim, aby jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki pobożnemu
postępowaniu żon, bez słowa zostali pozyskani.
Wiersz 7 kontynuuje:
"Podobnie wy, mężowie,
postępujcie z nimi z wyrozumiałością jako ze słabszym rodzajem niewieścim i
okazujcie im cześć, skoro i one są dziedziczkami łaski żywota, aby modlitwy
wasze nie doznały przeszkody.
Zauważmy, że obydwa fragmenty
rozpoczynają się od zwrotu podobnie. Do czego się on odnosi? Jeżeli
zajrzymy do rozdziału drugiego dostrzeżemy, że odnosi się to do
posłuszeństwa autorytetowi. (I P 2:13, 18) To wyjaśnia pierwsze podobnie
mówiąc o posłuszeństwie żony, a co z drugim, dotyczącym męża?
Podobnie jak w pierwszym przypadku ma on także być poddanym czemuś. Mąż ma
być posłuszny wiedzy jaką Bóg mu dał o jego żonie. Żony mają być uległe
mężom, a mężowie posłuszni temu, co Bóg nakazuje jak je traktować.
Nie da się uciec od tych dwóch
prawd w Biblii. Bóg stworzył mężczyznę aby przewodził i kobietę aby
podążała za nim. Zasady te objawił Bóg w Genesis i podtrzymał je w każdym
fragmencie Nowego Testamentu mówiącym o rodzinie. Są to prawdy kluczowe w
Bożym instruktażu. Do nich należy się zwrócić ilekroć w małżeństwie
pojawiają się problemy.
Małżeństwo może być zarówno wspaniałym
etapem życia jak i wielkim bólem głowy. Wszystko zależy od tego, czy jest
zgodne z wolą Bożą czy też wbrew niej. Wiele chrześcijańskich domów przeżywa
problemy właśnie z tych powodów. Również zdarzają się szczęśliwe rodziny
nie-chrześcijańskie, które w naturalny sposób przyjęły Boży porządek w
domu. Biblijny porządek domu oparty jest na prawdzie i jest korzystny nawet
dla niewierzących.
Parę lat temu zdarzyło się nam w
podróży zatrzymać na posiłek w niewielkiej restauracji z widokiem na
zatokę. Nasz stolik stał przy pianinie, na którym starsza pani grała
gościom. Moja żona zagadnęła ją podając jej tytuły paru starych melodii. Z
drugiej strony siedziała para w naszym wieku. W pewnym momencie mężczyzna
wstał i na oparciu na nuty postawił notatkę. Pianistka przeczytała ją,
położyła ręce na klawiaturze po czym na długo zastygła w bezruchu zanim
wreszcie zagrała. Kiedy owa para wyszła, pianistka zwróciła się do nas
pokazując nam notatkę, ze słowami: To było najsmutniejsze, co kiedykolwiek
przeczytałam. "Czy mogła by Pani zagrać coś na koniec naszego
trzydziestoośmioletniego małżeństwa? Po kolacji moja żona i ja
postanowiliśmy zakończyć nasze małżeństwo i udać się naszymi oddzielnymi
drogami."
Wydawać by się mogło, że po
trzydziestu ośmiu latach wspólnego pożycia powinien nadejść okres mniej
wyboisty. Niestety, czas nie rozwiązuje wszystkich problemów. Można mieć
nieszczęśliwe małżeństwo na całe życie. Sposób jest bardzo prosty. Zrobię
to po swojemu. Nie mniej prosty jest sposób na szczęśliwe małżeństwo. Zrób
to po Bożemu. Podobnie żony, podobnie mężowie bądĽcie poddani
Bożemu poleceniu i niech się wam szczęści.
Rozdział 3
Sprawa Uległości
Czytałem kiedyś historię
o człowieku, który zwrócił się do władz o pomoc w odszukaniu swojej żony.
Wyglądało na to, że ostatni raz widzieli się trzy dni po ślubie. Urzędnik
pytał czy ma zamiar występować o rozwód, na co mężczyzna odparł: "Ależ
nie, po prostu wydaje mi się, że byłoby na miejscu spotkać się i obchodzić
nasze srebrne gody." To też jeden ze sposobów na spokojne życie po
ślubie. Zdecydowanie lepszym sposobem jest postępowanie według tego, co
mówi w tej sprawie Pismo Święte. W tym i następnym rozdziale chciałbym
rozważyć Boży sposób na udane i trwałe małżeństwo.
Wbrew przestrogom małżonki,
rozdział niniejszy jest poświęcony małżeńskiej odpowiedzialności żony.
Równowaga zostanie przywrócona w następnym rozdziale.
Pierwszym głównym tematem jaki chcę
poruszyć to biblijna doktryna uległości. Przyjrzymy się trzem fragmentom
Nowego Testamentu, które dotyczą Bożego porządku w domu. Pierwszy z nich to
list do Efezjan 5: 21-24:
Ulegając jedni drugim w bojaĽni Bożej.
Żony bądĽcie uległe mężom swoim jak Panu. Bo mąż jest głową żony, jak
Chrystus głową kościoła; a On jest zbawicielem ciała. Ale jak kościół
podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim.
Fragment ten wskazuje na cztery sprawy.
Po pierwsze, zwróćmy uwagę na potrzebę wzajemnej uległości. Wiersz
21stanowi przejście do drugiego ważnego akapitu tego rozdziału. Użyte w nim
greckie słowo jest tym samym, które w reszcie rozdziału opisuje uległość
żony. Tu jednak mowa o wzajemnej uległości. Od tego zaczynam zawsze rozmowy
z młodymi, którzy mają zamiar pobrać się. W małżeństwie bowiem kończą się
indywidualne prawa jednostki. Dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet. W
małżeństwie mężczyzna nie jest już niezależny podobnie jak i żona nie jest
już niezależną. Niedostrzeżenie tego faktu doprowadziło niejedno małżeństwo
do rozwodu.
Drugą sprawą, której trzeba
przyjrzeć się to znaczenie greckiego słowa uległość. Słowo to hupotasso
jest terminem wojskowym oznaczającym posłuszeństwo rangi. Nie sugeruje ono
tego, że osoba niższa rangą jest mniej warta, mądra czy gorsza od tej,
która jest wyższa rangą.
Kiedy byłem w wojsku przyszło nam
ćwiczyć pod komendą atletycznie zbudowanego kaprala. Nie był on przykładem
inteligencji, mądrości czy moralności. Tym niemniej w interesie dowództwa
będąc naszym przełożonym musieliśmy być mu posłuszni. Przed Bogiem
mężczyzna i kobieta są równej wartości, ale ze względu na interes domu Bóg
postawił kobietę w niższej randze.
Trzecią sprawą jest sfera
uległości. Pokutuje nie biblijne zrozumienie, że każda kobieta ma być
uległa każdemu mężczyĽnie. Fragment niniejszy mówi jednak o uległości żony
w stosunku do własnego męża. Podkreślając, że czyni to jako obowiązek
względem Boga, jak Panu.
Czwartą sprawą jest zakres uległości.
Mogą pytać kobiety: "Czy są jakieś granice; jak daleko mam być
uległa?" Pismo udziela jednoznacznej odpowiedzi we wszystkim.
Uległość ta zilustrowana jest relacją kościoła do Chrystusa, któremu jest
on całkowicie posłusznym we wszystkim. Zatem w obu przypadkach jest to
całkowita uległość.
W komentarzu do listu do Efezjan,
C. Hodge pisał takie słowa:
Tak więc podstawa do uległości
widoczna w naturze zasadza się na przewadze w mężu tych cech, które
uzdolniają go do przewodzenia. Jest większej postawy, silniejszy i
śmielszy; posiada więcej predyspozycji umysłowych i moralnych jakie są
wymagane od przywódców. Jest to tak oczywiste jak prawo ciążeniaÉ Kiedy
naturalną przewagę tą, opisaną w Piśmie, potwierdzoną doświadczalnie
człowiek zignoruje, rozkłada tym samym społeczeństwo, degradując zarówno
mężczyznę jak i kobietę; zniewieściając go i pozbawiając kobiecości ją.
Słowa te stoją w sprzeczności z
przekonaniami współczesnego społeczeństwa. Jednakże wystarczy się nieco
rozejrzeć po społeczeństwie aby dostrzec, że prorocze słowa o degradacji
mężczyzn i kobiet wypełniają się na naszych oczach. Zignorowanie Bożego
porządku okupione jest ogromną ceną.
Następnym fragmentem Pisma jakiemu
się przyjrzymy, to list do Kolosan 3: 18:
Żony, bądĽcie uległe mężom swoim, jak
przystoi w Panu.
Chcę tutaj zwrócić uwagę na słowo przystoi.
Cóż takiego przystoi albo pasuje? To Bóg sprawił, że tak przystoi. Sprawa
porządku małżeńskiego nie jest naszym ludzkim wymysłem, lecz Bożym.
Większość mężczyzn posiadło
doświadczenie naprawy jakiegoś sprzętu domowego. Po rozebraniu na części i
usunięciu usterki potrzeba wszystko złożyć razem dokładnie tak jak było na
początku. Wszystkie części składowe pasują tylko na jeden sposób. W
przeciwnym razie urządzenie nie będzie działać. Podobnie Bóg zaprojektował
małżeństwo aby funkcjonowało poprawnie według Jego zasad.
Kolejnym fragmentem Pisma
ilustrującym tą prawdę jest I list Piotra 3: 1-6:
Podobnie wy, żony bądĽcie uległe mężom
swoim, aby jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki pobożnemu
postępowaniu żon, bez słowa zostali pozyskani, ujrzawszy wasze czyste,
bogobojne życie. Ozdobą waszą niech nie będzie to co zewnętrzne, trefienie
włosów, złote klejnoty lub strojne szaty, lecz ukryty człowiek z
niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma
wartość przed Bogiem. Albowiem tak niegdyś przyozdabiały się święte
niewiasty, pokładające nadzieję w Bogu, uległe swoim mężom; tak Sara
posłuszna była Abrahamowi, nazywając go panem. Jej dziećmi stałyście się
wy, gdy czynicie dobrze niczym nie dajecie się nastraszyć.
Rozważmy cztery charakterystyki, które
ukazane są w tych wierszach. Pierwszą z nich jest czyste życie. Jest
to instrument świadectwa dla własnego męża. Obejmuje on zarówno
postępowanie jak i mówienie. Kluczowym słowem jest tutaj czyste. Tak
o tym pisał John Henry w komentarzu biblijnym: "Pierwszym elementem
podkreślającym wartość stanu niewieściego jest odzianie w białą
szatęÉWybielona czystość jest podstawową zaletą idealnej żonyÉ" Dziwne
to nieco, skoro mężowie często w pracy zaprzątają swoje umysły nieczystymi
myślami, wyrażają się nieprzyzwoicie oraz słuchają nieprzyzwoitych
historii, po czym w domu oczekują od swych żony aby były schludne, czyste i
prawe. Bóg mówi do chrześcijańskich żon "Takimi właśnie bądĽcie; to
jest najważniejsza część waszego świadectwa."
Drugą ważną cechę określa słowo bogobojne.
Można je też rozumieć jako głęboki szacunek. Tak więc żona ma okazywać
mężowi pełny respektu szacunek.
Trzecią sprawą, którą zaleca Piotr
jest klejnot łagodnego i cichego ducha. Wiersze trzeci i czwarty mówią
o ozdobach. Kobiecą częścią domu jest troska o wystrój. Fragment ten w
prosty sposób pokazuje czemu żona nie powinna poświęcać się. Jednak daleko
ważniejszą sprawą jest ukazanie prawdziwej ozdoby. Jest nią właśnie łagodny
i cichy duch. Łagodność stanowi przeciwieństwo samowolnego,
zdecydowanego i agresywnego postępowania. Ale także ma temu towarzyszyć cichy
duch. Jest on przeciwstawieństwem głośnego, hałaśliwego zachowania. To
tak jak różnica pomiędzy słońcem a sztucznymi ogniami. Łagodna i cicha
żona, to jak spokojny blask słońca w porównaniu do hałaśliwej, podobnej do
trzaskającego ogniska. Obecnie wiele pracujących kobiet uczestniczy w
seminariach i kursach doskonalących, gdzie często uczy się skutecznych
metod asertywnego zarządzania. Nie popełniajcie wykroczenia przeciw Pismu i
nie przynoście tego asertywnego nastawienia do domu.
Czwartym nastawieniem zalecanym
żonom tutaj jest niedawanie się niczym zastraszyć. Oznacza to
spokojne i pozbawione obaw nastawienie. W ciągu dnia wiele może się
wydarzyć; zapalić się tłuszcz na patelni, Tomek może spaść z drzewa, kot
może wpaść pod samochód. Potrzeba więc kształcić w sobie gotowość do
stawienia czoła podobnym sytuacjom niczym nie dając się zastraszyć.
Mówimy tutaj o Biblijnej nauce o
uległości. Jest oczywistym, że stoi ona w opozycji do samowolnej,
psychologicznej, opartej na "moich prawach" postawie
współczesnego społeczeństwa. Mimo że mieszkamy w niewielkiej miejscowości w
książce telefonicznej figuruje wiele poradni małżeńskich. Jestem przekonany,
że większość z nich udziela porad na zgoła innych zasadach od tych, które
rozważamy tutaj. Najczęściej będą to porady oparte na teoriach Freuda,
Adlera czy Rogersa. Niestety nawet te, które używają nazwy chrześcijańskiej
poradni bardzo często na nich właśnie opierają swe porady. Czyjej rady
posłuchasz ty? Bóg, który nas stworzył obdarował mężczyznę specyficzną
naturą podobnie jak i kobiecie dał jej naturę; dla obojga zaś ustalił
właściwe relacje według Swego porządku. Współczesny człowiek uważa to za
przeżytek. Czy wolisz po poradę małżeńską udać się do stworzenia czy do
Stwórcy?
Pora nadchodzi rozważyć teraz praktykę
uległości. Jest wiele dziedzin życia, gdzie istnieje rozbieżność między
teorią a praktyką. I w tej sprawie jest nie inaczej. Widzieliśmy na podstawie
Pisma Świętego, że żona ma okazywać mężowi szacunek. Mężczyzna powinien
wiedzieć i odczuwać, że jest poważany na swojej pozycji. Jak zatem sprawić
aby mąż wiedział, że jest szanowany. Oto dziesięć praktycznych sposobów.
1. "Dokarmiaj" jego ego. W poprzednim rozdziale wspomniałem o tym, że Bóg
wyposażył mężczyznę w ego o cechach przywódczych. Uznaj to i podtrzymuj.
Kiedy wyszłaś za niego wydawało ci się, że jest najwspanialszym mężczyzną
na świecie. A więc przynajmniej w jednym byliście oboje zgodni. Teraz
musisz podtrzymywać tego ducha. BądĽ dumna z tego, co robi w pracy, a też z
tego jak dba i pracuje przy domu. BądĽ dumna z jego duchowego przywództwa.
Moja żona zawsze mówi, że jestem jej ulubionym kaznodzieją. Śmieję się
wtedy, ale nie byłoby do śmiechu gdybym słyszał, że kto inny jest nim.
2. Nie dziel się jego wadami z innymi. Nie da się żyć z kimś i nie poznać jego wad. Nie
mów o nich dzieciom, swojej przyjaciółce, matce czy pastorowi. Jak w każdej
organizacji podetniesz przywództwo wykazując jego braki innym. Widziałem to
wielokrotnie w kościele. Możesz to też sprawić we własnym domu. Jeśli
powiesz o jego wadach innym będzie się czuł zdradzony, a to nie rokuje nic
dobrego dla waszego domu.
3. Szukaj jego przewodnictwa. Nie podejmuj decyzji na własną rękę jako żona.
Kiedy potrzebne jest przywództwo, zwracaj się do ustanowionego przez Boga
przywódcy, którego masz w domu. Powinno się stać twoim nawykiem pytać:
"Co mam zrobić w sprawie wizyty u lekarza z Jasiem? Co zrobimy z pracą
domową Basi? Czy mam kupić materiał na zasłony? Zapewne zostawi ci pewne
sprawy do podejmowania decyzji, ale upewnij się, że zostały ci przekazane,
a nie domyślaj się. Często dzwoni u nas telefon. Ktoś pyta o zgodę na coś.
Wtedy słyszę jak moja żona odpowiada: "Chwileczkę, muszę się zapytać
męża." W większości przypadków mogłaby podjąć decyzję sama i z
pewnością moja decyzja byłaby taka sama. Jednak Bóg dał jej inną rolę.
Drogie Żony, tych parę słów: "W tej sprawie proszę porozmawiać z
mężem" zaoszczędzi wam wiele zgryzot w waszym domu.
4. Szanuj jego zdanie. Szukaj jego przewodnictwa, a następnie uszanuj
to, co powiedział. Kiedy przychodzą do mnie ludzie po poradę, a póĽniej i
tak robią po swojemu, przestaję więcej udzielać im rad. Tak też postąpi i
twój mąż. Była niegdyś w naszym zgromadzeniu kobieta, która zapytawszy o
coś męża dzwoniła zaraz do mnie jako pastora i mówiła: "Jerzy mówi to
i tamto, co pastor o tym sądzi?" Efekt tego był taki, że Jerzy czuł
się poniżony i miał do mnie uraz. Kiedy mąż podjął decyzję, nawet nie najlepszą,
wykonaj ją.
5. Utrzymuj schludny dom. Może chce ci się w tym miejscu powiedzieć:
"Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy?" Zwróć uwagę na słowa listu
do Tytusa 2: 4, 5: Niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich
mężów i dzieci, żeby były wstrzemięĽliwe, czyste, gospodarne (domu pilne),
dobre, mężom swoim posłuszne, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono.
Wbrew temu co wpajają reklamy, miejscem
dla kobiety nie jest "Galeria" czy "Promenada," lecz
jak mówi powyższy fragment jej własny dom. WstrzemięĽliwe i dobre
to oznaka opanowania i zdyscyplinowania. Żona sama w domu może być zarówno
pracowita, jak unikać pracy. W końcu nie ma szefa na karku, który by co
chwila zaglądał i sprawdzał postępy. Może więc spędzać dzień popijając
kawę, odwiedzając czy oglądając telewizję. Kiedy mężczyzna wychodzi z domu
by wypracować swoich osiem godzin, ma zupełną rację spodziewać się, że żona
również wypracuje swoje osiem. Ma więc prawo oczekiwać schludnego domu,
wypranych ubrań i posiłku na stole. To wcale nie oznacza, że żona z paroma
małymi dziećmi nie potrzebuje pomocy, jednakże ma być oczywistym, że gdy
mąż wraca z pracy widoczne jest, że i ona ma za sobą pracowity dzień.
6. Współczuj jego udręce. Dom jest miejscem gdzie mąż pragnie odnaleĽć
zrozumienie. Gdy wraca do domu po dniu ciężkiej pracy wśród często trudnych
i niewdzięcznych ludzi, bądĽ gotowa wysłuchać, okazać troskę i współczucie.
Jest to bardzo na miejscu. Nie próbuj doradzać, po prostu wysłuchaj.
7. Utrzymuj łagodnego i cichego ducha. O tym wspominałem wcześniej rozważając list
Piotra. Dodaje on: jedynie [to] ma wartość przed Bogiem.
Po śmierci rodziców zorganizowaliśmy wyprzedaż
sprzętów nagromadzonych w ciągu pięćdziesięciu lat prowadzenia gospodarstwa
domowego. Część tego nadawała się tylko na złom, ale były też rzeczy
naprawdę wartościowe. Wdzięczny byłem przyjaciółce żony, która doskonale
potrafiła odróżnić śmiecie od skarbów. Bóg, który jedynie jest sędzią
wszystkiego, zadecydował, że cichy i łagodny duch ma wielką wartość.
Zechciej docenić jego wartość w twoim domu.
8. Zaspokajaj jego potrzeby seksualne. Świat dzisiejszy jest przesiąknięty
pożądliwością seksualną. Większość jego wyobrażeń jest zła. Jednakże w
małżeństwie jest to wspaniałe zaopatrzenie, jakim Bóg obdarzył męża i żonę.
Tak o tym mówi Paweł w liście do Koryntian 7: 3-5:
Mąż niechaj oddaje żonie co jej
się należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem,
lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. Nie
strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby
oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan
nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej.
Oboje małżonków mają równe prawo oczekiwać
zaspokojenia swych potrzeb od siebie nawzajem. Jeśli jedno wstrzymuje się,
będą z tego problemy. Szatan będzie kusił męża jeśli w domu nie zaspokoi
tego co mu się należy.
9. BądĽ wdzięczna za to, co robi. Nigdy nie uczynisz Ľle okazując we wszystkim
wdzięczność. "Dziękuję, że pomogłeś ubrać dzieci. Dziękuję, że
naprawiłeś szufladę w kuchni. Dziękuję, że znalazłeś czas pomóc Rutce
rozwiązać zadania. Dziękuję, że powiesiłeś ten obrazek." Wszystkie te
rzeczy powinien i tak zrobić, jednak nie zaniedbał tego. W małżeństwie
powszedniejemy sobie i łatwo przestajemy okazywać wdzięczność.
Usprawiedliwiamy się twierdząc on czy ona i tak wie, że jestem wdzięczna
czy wdzięczny. Nie, nikt nie wie, że jest się wdzięcznym dopóki tego się
nie usłyszy.
10. Przeproś, kiedy potrzeba. W I liście Jana 1:9 Bóg daje prosty przykład co
robić, kiedy zgrzeszymy przeciw niemu. Powiada On: Jeśli wyznajemy
grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechyÉ Ta
sama zasada stosuje się i w domu. Przebaczamy tym, którzy proszą o
przebaczenie. Nie zapomnij poprosić.
Na zakończenie tego rozdziału
chciałbym podsumować dwoma praktycznymi aplikacjami. Pierwsza to: Jeśli
sprawisz, że mąż będzie wiedział, że jest respektowany, będziecie mieli
szczęśliwy dom. Jest to w twoim interesie do tego dążyć. W świecie
można usłyszeć pytanie: "Dlaczego mam okazywać mu szacunek?" Bóg
mówi, czyń to, a wyjdzie ci to na korzyść.
Sokrates powiedział dawno temu: Oczywiście
żeń się; jeżeli znajdziesz dobrą żonę, będziesz bardzo szczęśliwy; jeśli
trafisz na złą, zostaniesz filozofem -to też dobre. Żony, nie
podejmujcie ryzyka oczekiwania, że z waszego męża będzie filozof. Sprawcie
raczej, by wiedział, że jest szanowany.
Ostatnia wskazówka jest dla młodych
pań w wieku przedmałżeńskim. Jeśli nie ma w tobie szacunku dla mężczyzny
nie wychodĽ za niego. Sprawę okazywania szacunku należy opanować zanim
staniesz na kobiercu. Jeśli nie możesz okazać mu szacunku na całe życie to
nawet nie rozważaj możliwości wyjścia za niego. Jeśli brak ci szacunku,
uciekaj!
Niektórzy kupują stare domy z
zamiarem odnowienia i przebudowy. Niestety dla wielu jest to póĽniej powód
do długotrwałych zgryzot zanim dom zostanie w pełni odnowiony. Jeżeli
poślubisz "projekt do przebudowy", zapewniam cię, będziesz miała
dosyć małżeństwa zanim dokończysz swojej pracy. Zapisz to sobie -lepiej
pozostać samotną niż wyjść za mąż za człowieka, którego nie szanujesz.
Rozdział 4
Sprawa Miłowania
W swojej autobiografii
francuski pisarz i bohater marynarki wojennej XIX wieku -Pierre Loti
wspomina, gdy będąc chłopcem przeczytał historię świętego Szymona Słupnika,
który spędził czterdzieści lat na szczycie kolumny w Antiochii zdobywając
tym wielkie uznanie. Naśladując Szymona wdrapał się na wysoki taboret w
kuchni i oznajmił mamie i kucharce, że oto przez czterdzieści lat nie będzie
z niego schodził. Pomysł ten nie znalazł jednak uznania i cztery godziny
póĽniej dokonał następującego zapisu w swoim dzienniku: "Tak więc
odkryłem jak niezwykle trudno jest być świętym we własnym domu."
Pierre nie był pierwszym, który to
odkrył. Temu właśnie poświęcone jest niniejsze studium; jak postępować aby
nasze życie w rodzinie przypominało życie świętych.
Poprzedni rozdział poświęcony był biblijnej
doktrynie uległości i biblijnej praktyce uległości.
Rozważaliśmy w nim podstawowe obowiązki żony w małżeństwie. To, czemu
poświęcony jest ten rozdział jest bardzo podobne. Największa różnica w tym,
że dotyczy on obowiązków męża w małżeństwie. Ci z nas, którzy są żonaci
przez wiele lat mogliby wypisać listę zasad życia małżeńskiego.
Najprawdopodobniej byłaby to długa lista. Bóg jednak podchodzi do sprawy
inaczej. Zamiast listy daje jedno podstawowe polecenie żonie i jedno
mężowi.
Przechodząc do obowiązków męża,
będziemy rozważać biblijną doktrynę miłowania. Podstawowym
obowiązkiem nałożonym na męża jest obowiązek miłowania swojej żony. Wygląda
to niezwykle prosto. Spójrzmy zatem co dokładnie Bóg mówi w Słowie Bożym.
Biblia nawołuje żony do uległości mężom. Może się wydawać, że następny
wiersz powinien nawoływać mężów do wydawania rozkazów żonom. W końcu wielu
tak postępuje. Bóg jednak tak nie uczy. Wraz z wiekiem można dostrzec, że
niektóre obuwie zaczyna uwierać. Trzeba wtedy obtarte miejsce stopy
zabezpieczyć. Dostrzegam, że Bóg dając polecenia żonom i mężom przewidział,
gdzie pojawią się "odciski." Odciski męża znajdują się bowiem w
sferze miłowania.
Zajrzyjmy ponownie do listu do
Efezjan 5. Rozpoczniemy w miejscu, gdzie skończyliśmy w poprzednim
rozdziale. Wiersz 25 mówi:
Mężowie! Miłujcie żony wasze, jak i
Chrystus umiłował kościół i wydał samego siebie zań. Nakazem jest tutaj Mężowie! Miłujcie żony
wasze. To nie jest sugestia, upomnienie czy dobra porada. Jest to
rozkaz.
Społeczeństwo pojmuje miłość jakby
to był jakiś dół, do którego wpadamy albo wirus. Jeśli złapiesz wirusa,
wszystko będzie dobrze i będziesz mieć szczęśliwy dom. Jeśli wirus cię
ominie małżeństwo trzeba rozwiązać, ponieważ nie może ono funkcjonować
kiedy strony nie miłują się. Biblia jednak pokazuje, że miłość jest sprawą
wyboru. Bóg mówi mężom miłujcie żony wasze. W Biblii małżeństwo jest
dożywotnim przymierzem pomiędzy mężczyzną a kobietą. Obie strony przez
posłuszeństwo Bożym poleceniom sprawiają, że małżeństwo jest trwałe.
Po rozkazie Bóg daje przykład.
Wiersz 25 mówi, że mężowie mają miłować swoje żony jak[É] Chrystus umiłował
kościół i wydał samego siebie zań. Jak zatem mają mężowie miłować swoje
żony? Tak samo i w takim samym duchu poświęcenia jaki miał Chrystus
miłujący kościół, za który oddał życie. Zastanów się przez chwilę
przyjacielu nad wagą tego porównania!
Wiersze 26-28 opisują cel, dla
którego Chrystus umiłował kościół oraz jakie to ma zastosowanie w
małżeństwie:
Aby go uświęcić, oczyściwszy go
kąpielą wodną przez słowo, aby sam sobie przysposobić kościół pełen chwały,
bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i bez
nagany. Tak powinni mężowie miłować żony swoje, jak swoje własne ciała.
Jezus Chrystus umiłował kościół i wydał
się za niego, aby obdarzyć go Swym pięknem. W podobny sposób stałe
zapewnienie o miłości męża i jego przywództwie pozwala żonie stawać się
coraz lepszą. Jest to więc w interesie męża miłować swoją żonę. Jego
przywództwo lub jego brak mogą uczynić żonę nieszczęśliwą lub sprawić by
jej kobiecość promieniowała wciąż nowym blaskiem. Do was mężowie należy
wybór. Pamiętajcie, że sprawia to wasze przywództwo. Bóg podkreśla jeszcze
jedną sprawę w wierszach 28-31:
Kto miłuje żonę swoją samego siebie
miłuje. Albowiem nikt nigdy nie miał ciała swego w nienawiści, ale je żywi
i ogrzewa, jak Pan kościół, gdyż członkami ciała jego jesteśmy. Dlatego
opuści człowiek ojca swego i matkę, i przyłączy się do żony swojej, i będą
dwoje jednym ciałem.
Bóg wyjaśnił tutaj prawdę o każdym
mężczyĽnie. Uwielbia on swoje ciało. Lubi po pracy przyjść do domu i
zadowolić ciało dobrym posiłkiem. Po czym dać ciału zdrzemnąć się na
kanapie. Jeśli jeszcze jest widno może udać się do sklepu wędkarskiego by
sprawić swemu ciału nowy kołowrotek. Albowiem nikt nigdy nie miał ciała
swego w nienawiściÉ Oznacza to, że nasze żony też są częścią naszego
ciała i z tą samą uprzejmością mamy je traktować jak samych siebie.
Rozdział piąty kończy się
przypomnieniem powinności męża i żony. A zatem niechaj każdy z was
miłuję żonę swoją jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego.
Drugim kluczowym fragmentem Pisma jaki
rozważamy jest list do Kolosan rozdział trzeci. Wiersz 19 w krótki sposób
znajduje tutaj zastosowanie. Powiada on:
Mężowie! miłujcie żony wasze i nie
bądĽcie dla nich surowymi.
Jedyną nową rzeczą jest tutaj słowo surowymi.
Żony często kierują się uczuciami i to nie znajduje uznania u mężów,
myślących racjonalnie. Jest to jedno ze znaczeń tego słowa. W oryginale
oznacza ono także szorstkość, ostrość, zdolność do cięcia. Wielu mężczyzna
ma w pracy szefów, którzy takim zachowaniem utrzymują dyscyplinę pracy. Bóg
mówi: "Nie tak prowadĽ swój dom." Wielokrotnie zdarzyło mi się
odpowiedzieć mojej żonie i żałować potem za ton głosu. Nie chodzi tu tylko
o gorzkie słowa. Czasem ton zniecierpliwienia wystarczy. Żonom to też się
może zdarzyć, ale to mężów przestrzega Bóg.
Trzecim fragmentem, który dotyczy
relacji małżeńskich jaki rozważamy to I list Piotra 3: 1-7. Jak zapewne
zwróciliście uwagę, mamy tu sześć wierszy skierowanych do żon i jeden do
mężów. Brzmi on:
Podobnie wy mężowie, postępujcie z
nimi z wyrozumiałością jako ze słabszym rodzajem niewieścim i okazujcie im
cześć, skoro i one są dziedziczkami łaski żywota, aby modlitwy wasze nie
doznały przeszkody.
To tak jak w domu od wielkiego święta
używamy rodzinnej porcelany, z którą obchodzimy się szczególnie uważnie i
troskliwie, wiedząc jak jest krucha. W tym fragmencie Bóg ostrzega mężów,
że żony są słabszym naczyniem w relacji małżeńskiej. Wiedząc o tym należy
im się szczególne miejsce, jakby piedestał. Niestety, w dzisiejszym duchu
wyzwolenia kobiety same schodzą z tego piedestału utrzymując, że są w
stanie zrobić wszystko, co może mężczyzna. Szatan znowu oszukuje kobietę,
tak jak Ewę, obiecując wyimaginowany zysk, za cenę utraty pozycji, jaką Bóg
obdarował ją i jej męża.
Zatem powinno być celem każdego
męża odciążyć słabszą w końcu żonę. Zarówno od ciężkiej pracy fizycznej,
jak i trudnych decyzji, czy ciężaru utrzymania dyscypliny w rodzinie. Są
też sytuacje, kiedy mąż powinien przyłożyć rękę do prac niewieścich. To
miło zaprosić przyjaciół na spotkanie, ale trzeba być gotowym posprzątać i
pomóc przygotować stół. Pewnie zauważyłeś -być może ze zniecierpliwieniem,
że w niedzielny ranek, żona jest ostatnią osobą gotową do wyjścia? A to
przecież ona, poza tym, że ubrała się i przygotowała śniadanie, ubrała
także dzieci i przygotowała obiad do podgrzania po powrocie.
Pewnie słyszeliście o żonie, która
zaproponowała odwrócenie ról w porannym pośpiechu niedzielnym? Powiedziała:
"Może byś przygotował obiad do podgrzania, ubrał dzieci, a ja pójdę do
samochodu i będę trąbić?
Czy zwróciłeś uwagę na ostrzeżenie
jakie Bóg umieścił w tym fragmencie? Jeśli mąż nie będzie obchodził się z
żoną jak ze słabszym naczyniem jego modlitwy doznają przeszkody. Oznacza to
bez wątpienia, że Bóg podchodzi do sprawy bardzo poważnie.
Dodatkowo, wiersz siódmy mówiąc o
różnicy siły między małżonkami, podkreśla ich równość przed Bogiem.
Wskazuje, że mąż i żona jednakowo są dziedzicami łaski żywota. Bóg ustalił
domowy porządek ale przed Nim oboje są równi. Jeśli zapomnimy o tym,
pojawią się kłopoty.
To, czemu poświęciliśmy czas
studiując ten rozdział, to uczciwe podsumowanie tego, co Biblia mówi na
temat miłowania żon przez ich mężów. Chciałbym wspomnieć na koniec o jednej
ważnej sprawie dotyczącej przywództwa w domu. Lenistwo jest jego najgorszym
wrogiem. Wielu mężów obrało drogę najmniejszego oporu. Wiele żon stało się
domyślnymi przywódcami w domu. Mąż pozostawił próżnię, i ktoś musiał ją
wypełnić. Wielu z tych mężów jest póĽniej niezadowolonych. A to dlatego, że
łatwiej jest usiąść z gazetą niż wysłuchać zmartwienia albo uciąć drzemkę,
kiedy trzeba zająć się dyscypliną i wychowywaniem dzieci. Mężowie, jeśli
macie być przywódcami w domu nie może was stać na "luksus"
lenistwa. To tak jak stała pensja, długie godziny bez wynagrodzenia za
nadgodziny.
Rozważaliśmy Biblijną doktrynę
miłowania. Pora przejść do praktyki. Tu się wszystko sprawdza. W poprzednim
rozdziale podałem żonom dziesięć sposobów okazywania szacunku mężowi. Chcę
zakończyć ten rozdział podaniem mężom dwunastu sposobów okazywania miłości
swym żonom.
1. Mów żonie, że jest kochana,
potrzebna i doceniana.
Żona tego nie wie dopóki jej nie
powiesz i nie okażesz tego. Reakcja męża: "Przecież powiedziałem,
kiedy oświadczyłem się i nic tu się nie zmieniło" być może
autentyczna, jednak wiele się wydarzyło od tego czasu. Mężowie uważają, że
mają żony na każde zawołanie. Większość żon ochoczo pracuje, kiedy wiedzą,
że są w centrum uwagi i zainteresowania swych mężów. Nie zostawiaj żonie
żadnych wątpliwości co do tego.
2. Nie mów innym o jej wadach.
Ta sama reguła dotyczy żon i nie
będę więcej jej rozwijał. W jednakowym stopniu dotyczy mężów. Nierzadko
słyszy się mężczyzn w przerwie obiadowej zwierzających się innym:
"Wiesz, moja kula u nogi mówiÉ" Jeśli ci się to zdarza,
zaprzestań tego.
3. Naucz się słuchać.
Kobiety mają potrzebę mówienia, której
mężczyĽni nie mają. Wielomówstwo dokucza mi, ale żony potrzebują mówić, a
nam mężczyznom pozostaje nauczyć się słuchać. Kiedy nauczysz się słuchać,
możesz zacząć naprowadzać. Będzie to znaczący krok w kierunku szczęśliwego
domu. Jeśli nie będziesz słuchał pojawią się problemy. Niejeden dom rozpadł
się, gdy żona znalazła sobie kogoś w pracy, kto chciał słuchać.
4. Szanuj jej zdanie i bądĽ gotów
przedyskutować sprawy.
Królowie, komuniści i niektórzy
mężowie sprawują władzę edyktami. Szczęśliwy dom nie jest oparty na
edykcie. Ważne decyzje podejmowanie są w porozumieniu. Nie umniejsza to
przywódczej roli mężczyzny. Nie podejmuj decyzji, które dotyczą sfery
aktywności żony bez jej zdania.
5. Szanuj jej troskę o dom.
Czy widziałeś może jak ptaki budują
gniazda? Nie potrafię zawsze wskazać, które z nich to samica, ale kiedy
widzę jak jedno wiesza na ścianie obrazek, wtedy nie mam wątpliwości. Żony
dbają o gniazdo rodzinne. Dostrzegają, że lampy nie pasują do siebie,
materiał na krzesłach jest wytarty, że trzeba odmalować sypialnię. Czy
zdarza się aby mąż zapytał: "Czy nie pora zmienić tapety w tym
pokoju?" Jest to domena żony.
MężczyĽni wiedzą, co potrzebne jest
w domu; młotek, komplet kluczy nasadowych, nowa piła łańcuchowa. Zasłony?
Obrazki? Nowa wykładzina w kuchni? Kto by o tym pomyślał? Twoja żona. Dla
niej są to ważne sprawy i dobrze zrobisz jak posłuchasz. Nie mogę zacytować
stosownego wersetu, lecz to Bóg obdarzył ją tą wrażliwością, gdy
operacyjnie wyjął to żebro.
6. WeĽ pod uwagę emocjonalną naturę.
Kobiety myślą sercem. Tobie może się to
nie zdarzyć, ale powinieneś zrozumieć, że żona tak właśnie myśli. Jestem
przekonany, że dla tego w liście do Kolosan 3: 19 napisane jest aby mężowie
nie byli dla żon surowymi.
7. Obejmij przywództwo w sprawach
duchowych.
Zdarzyło mi się zapukać do pewnego domu.
Otworzył potężnie zbudowany mężczyzna i odpowiedział: "Jeśli chce pan
rozmawiać o religii, to proszę z żoną; ona się tymi sprawami zajmuje w tym
domu." Jestem przekonany, że ów mężczyzna we wszystkim innym rządził
sam, lecz jego męskość okazała się niewystarczająca by objąć przywództwo w
sprawach duchowych.
W każdym domu potrzebny jest
ojciec, który przewodzi sprawom duchowym. Mężowie są tymi, którzy przewodzą
w chodzeniu do kościoła, prowadzeniu rodzinnego nabożeństwa, odrabianiu
lekcji szkoły niedzielnej, dawaniu i okazywaniu świadectwa jako rodziny.
Jeśli zaniedbasz przewodzić, żona może zapytać: "Czy dziś wieczór nie
będziemy się zbierać?" Twoje męskie ego może poczuć się dotknięte,
mogą polecieć iskryÉNie przesadzę jeśli powiem, że największym skarbem jaki
może mieć rodzina jest duchowy ojciec. To ty masz nim być.
8. Módl się z żoną.
Jest to prosty i bardzo pomocny krok w
budowaniu domu. Niech wam to zajmie dziesięć minut. Przemieni to wasze
małżeństwo. Nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć od przychodzących po
poradę małżonków w tarapatach aby razem, codziennie modlili się.
9. Pomagaj żonie przy dzieciach.
Zaobserwowałem kilku młodych ojców w
naszym zborze jak wyprowadzają z nabożeństwa swoje dzieci, kiedy zachodzi
potrzeba. Zbierają za dziećmi, ubierają je i doglądają. Jestem z nich
bardzo dumny. Przy dwójce czy trójce małych dzieci żona z pewnością
potrzebuje pomocy. Przecież dzieci są w połowie twoje. Jako przywódca nie
czynisz sobie ujmy dĽwigając uczciwie swoją część.
10. PrzywódĽ w sprawach dyscypliny
rodzinnej.
Ilekroć Pismo mówi o wychowywaniu dzieci
przy użyciu rózgi zaczyna od słowa Ojcowie. Karcenie jest trudne dla
matek. Tracą z pola widzenia prostą potrzebę wymiaru sprawiedliwości i
poddają się emocjom. Jestem przekonany, że matka nie powinna karać dzieci
jeżeli ojciec jest obecny. Dla dzieci znaczy to wiele więcej, kiedy ojciec
wymierza sprawiedliwość, a matce oszczędza to nerwy.
11. BądĽ wdzięczny za to co robi twoja
żona i to kim jest.
Pochwały i wdzięczność nie mogą skończyć
się przy ołtarzu. Okaż wdzięczność za każdy posiłek, czysty dom i słuszną
decyzję podjętą pod twoją nieobecność. Mimo że nie wydałem królewskiego
dekretu aby żona wyglądała ładnie; zawsze tak wygląda. Doceniam to. Zarówno
przed ślubem jak obecnie po latach, chętnie wychodzę z nią. Spraw by o tym
wiedziała.
12. BądĽ radosnym mężem.
Nie zaszkodzi ci zapamiętać czwarty
werset czwartego rozdziału listu do Filipian: Radujcie się w Panu
zawsze; powtarzam radujcie się. Nie myśl, że gdy przychodzisz zmęczony,
zniechęcony i ubolewający nad sobą, że nie udziela się to twojej żonie.
Jeśli pragniesz radosnego domu musisz sam takim być.
Kończąc ten rozdział i rozważania
na temat relacji mąż-żona chcę jeszcze poruszyć dwie sprawy. Co robić,
gdy w domu tylko jedna strona poważnie traktuje omawiane tutaj zasady?
Uległość i miłowanie to dwie połowy, które Bóg zaprojektował, aby do siebie
pasowały. Ciężko jest wywiązywać się ze swojej połowy zobowiązań jeśli
druga strona tego nie robi. Jednakże nie zwalnia to ciebie z posłuszeństwa
Bożym poleceniom. Największą pomocą dla współmałżonka jest samemu być
przykładem. Wypełnianie własnej części powinności przyniesie więcej
rezultatów niż nieustanne wymówki i krytyka.
Druga sprawa to, koncentruj się
na swoich obowiązkach, a nie prawach. Kiedy przysłuchuję się zwaśnionym
małżonkom widzę jak każde koncentruje się na obowiązkach drugiej strony.
Miałem kiedyś takich w swoim biurze. Rozpoczął mąż: "Nie słucha się
mnie." Odpowiada żona: "Dach cieknie, dzieciaki wściekają
się." Na co mąż: "Gdybyś się mnie słuchała, naprawiłbym dach i
przetrzepał skórę chłopcom." Oszczędzę wam reszty; to wystarczy by
dostrzec, że oboje skoncentrowani byli na obowiązkach drugiej strony, a nie
tym, do czego Bóg nawołuje: Żony, bądĽcie uległe mężom swoim.
Mężowie, zgodnie z Bożym nakazem pamiętajcie miłować własne żony. To
do was należy pilnować własnej odpowiedzialności. Bóg zajmie się waszymi
prawami.
Za każdym razem, gdy udzielam ślubu
modlę się o trwały i szczęśliwy związek. Tylko taki dom warto mieć. Jednak
szczęśliwy dom to nie przypadek. To efekt posłuszeństwa Bożej "Książce
Instrukcji." Zapoznaj się z instrukcją. Przyda się to wam.
Rozdział 5
"Jaki On Słodki!"
Aby usłyszeć te słowa
trzeba się znaleĽć przy oszklonych drzwiach sali noworodków w szpitalu
położniczym. Nowi rodzice i dziadkowie stoją przed oknem i mówią:
"Zobacz jaki on słodki; patrz jakie to niewinne! Wszystkie one."
Przed oknem sali noworodków więcej słychać ludzkiego entuzjazmu niż zdrowej
teologii. Młodzi ludzie pobierają się. Doświadczenie przekonuje ich, że
małżeństwo to nie tylko słodycz i uniesienie. Jest nadzieja, że zapoznawszy
się z podwójną lekcją uległości i miłowania, jaką tutaj przedstawiamy,
zbudują wspólnie trwały dom. Rok lub dwa póĽniej pojadą do szpitala i
przywiozą do domu jedno z tych zawiniątek. Może jeszcze jedno, dwa, trzy
pojawią się w następnych latach. Jak sobie poradzą z nowym wyzwaniem w ich
domu? W tym rozdziale chcę, abyście pomyśleli o czterech biblijnych
zasadach wychowywania dzieci.
Biblijna psychologia
Rozpocznijmy
zastanowieniem się nad biblijną psychologią. Na pewno zorientowaliście się
już, że nie jestem entuzjastą humanistycznej psychologii. Na studiach
miałem zajęcia z psychologii. Dotarliśmy do psychologii klinicznej. Jako
student wyczekiwałem kiedy pojawi się "na prawdę dobry materiał."
Po latach, jako student teologii zrozumiałem, że świecka psychologia nie ma
"dobrego materiału." Jedyny prawdziwy materiał o nas samych
znajdujemy w Piśmie Świętym, gdzie sam Bóg opisuje naszą istotę.
Zły materiał
Zanim zajmiemy się Bożym
"dobrym materiałem," pozwólcie, że przytoczę nieco złego
materiału, który prezentuje świecka psychologia odnośnie charakteru dzieci
na sali noworodków. Angielski filozof John Locke, uznany za najznakomitszą
osobowość wysp brytyjskich, pisząc w roku 1690 w eseju na temat ludzkiego
rozumowania przyrównał umysł dziecka do białej karty papieru, oczekującej
na zapisanie przez wpływ środowiska i doświadczenia życia.
Pod koniec XIX wieku najbardziej
znanym pedagogiem amerykańskim był Francis Waylan Parker. Nazwano go
"ojcem progresywnej pedagogiki." Oto co Parker mówił o dziecku:
Dziecko nieuchronnie skłania się ku
dobremuÉTo co jest najlepsze dla niezepsutego dziecka daje mu największą
przyjemnośćÉKażde dziecko rodzi się gotowe do pracyÉ W Bożym świecie nie
narodziło się jeszcze leniwe dzieckoÉ Dziecko jest miłośnikiem ludzkościÉ
Nie ma czegoś takiego jak samolubne dziecko -stają się takimi póĽniej.
Nie ma innej dyscypliny badań poznawczych
bardziej rozmijającej się z biblijną prawdą niż współczesna psychologia i
wywodząca się z niej pedagogika. Freud, Rogers, Adler, Masłow i cała rzesza
ich następców opierali swe wywody na wszystkim poza prawdą biblijną. Ich
studenci podobnie. Większość tak zwanych "chrześcijańskich"
psychologów po prostu "ochrzciła" swoje teorie. Z zasady nie ufam
psychologom; od tych, którzy posługują się Biblią żądam, aby wskazali mi na
konkretny werset.
Dość tych utopijnych idei; spójrzmy
co Bóg ma do powiedzenia o zawiniątku, które przywieĽliście do domu ze
szpitala.
Dar od Boga
Po pierwsze macie w
dziecku dar od Boga. Tak o tym mówi psalm 127: 3-5:
Oto dziatki są dziedzictwem od Pana, a
owoc łona nagrodą. Jak strzały w ręku mocarza, tak dzieci zrodzone w
młodości. Szczęśliwy człowiek, który napełnił nimi kołczan swój.
Wszystkim podoba się idea dziedziczenia,
nazwana tutaj dziedzictwem. Dziecko jest dziedzictwem od Boga. Wbrew temu,
co chcą ustanowić zwolennicy aborcji dziecko jest nagrodą. Jest ono
błogosławieństwem. Jest wielokrotnym błogosławieństwem mieć kilkoro. Wiele
małżeństw obecnie decyduje się pozostać bez dzieci. Nie będę zajmował się
tą kwestią. Jednakże wiele spraw w życiu nie dowiecie się bez doświadczenia
rodzicielskiego. Ominie was to, co czyni z mieszkania dom, oraz wiele z
tego, co składa się na osobistą dojrzałość.
Obraz Boży
Drugą sprawą, o której
musicie wiedzieć jest to, że mała osoba w zawiniątku jest uczyniona na
obraz Boży. W ks. Rodzaju 1: 27 czytamy: Stworzył tedy Bóg człowieka na
wyobrażenie swoje; na wyobrażenie Boże stworzył go mężczyznę i niewiastę
stworzył ich. Bóg uczynił człowieka na swój obraz. Cóż to oznacza?
Uczynił ich istotami świadomymi, racjonalnymi (myślącymi), emocjonalnymi,
komunikatywnymi, odpowiedzialnymi moralnie. Mówiąc wprost, obdarzył nas
wszystkim tym, co wyróżnia nas od zwierząt. W zawiniątku, które
przynieśliście ze szpitala, znajduje się człowiek, a nie szczeniaczek.
Grzeszna Natura
Trzecią sprawą, o której
mówi Biblia jest to, że malutka istota ta ma grzeszną naturę. Kiedy Noe
opuścił arkę Bóg dał wyraz Swojej opinii o nim i wszystkich ludziach odtąd
żyjących. Noe był najlepszym człowiekiem jaki wówczas żył. Mimo to tak oto
mówi Bóg o człowieku: "Émyśl serca człowieczego zła jest od
młodości jegoÉ" Co takiego Bóg ma na myśli mówiąc, że złe jest
serce ludzkie od młodości? Jak wczesnej młodości? W psalmie 58: 4
znajdujemy odpowiedĽ: Odłączyli się niezbożnicy zaraz od narodzenia;
pobłądzili zaraz z żywota matki swej, mówiąc kłamstwo. W psalmie 51
Dawid mówi o swoich narodzinach: "Oto w nieprawości poczęty jestem,
a w grzechu poczęła mnie matka moja." Nie mówi on o nieprawym
pochodzeniu, lecz o tym, że każde dziecko rodzi się z grzeszną naturą.
Dzieci są stworzone na obraz Boży jako typ istoty, którą są, natomiast z
natury są grzesznikami. To nie jest katolicka doktryna o "grzechu
pierworodnym" wymyślona przez papieża, jest to uniwersalna prawda z
Pisma Świętego.
Nigdy nie będziesz musiał uczyć
dziecka jak okazać złość, niegrzecznie odpowiadać, być samolubnym, kłócić
się z rodzeństwem być nieposłusznym lub lekceważyć autorytety. Każde
dziecko ma grzeszną naturę, dla której wszystkie te rzeczy przychodzą
naturalnie. Przeciwnie, wszystkie dobre rzeczy dziecko musi się nauczyć.
Zachowanie, czystość, posłuszeństwo, szacunek, opanowanie, pracowitość;
wszystkiego tego trzeba się uczyć. Dlaczego tak się dzieje, że wszystko złe
przychodzi naturalnie, a wszystkiego, co dobre trzeba się uczyć? Mamy
bowiem do czynienia z małą istotą, która ma grzeszną naturę.
Czy dostrzegacie jak daleko w
błędzie jest świecka psychologia? Jej podstawowe założenie odnośnie dziecka
jest oparte na błędnym przekonaniu. Teorie budowane jak domki z kart oparte
są na błędzie. Jeśli sprawisz, że twój fundament jest błędnym przekonaniem,
nie oczekuj poprawnych wyników.
Pora przyjrzeć się jeszcze jednej
sprawie w Bożej prawdzie. Pomyślcie o biblijnym posłuszeństwie. Często już
w naszych rozważaniach zaglądaliśmy do listu do Efezjan 5. Fragment tamten
kontynuuje komentarz na temat domu. Rozdział szósty pierwsze trzy wiersze
mówią:
Dziatki! BądĽcie posłuszne rodzicom
waszym w Panu. Bo to rzecz słuszna. Czcij ojca twego i matkę twoją, to jest
pierwsze przykazanie z obietnicą. Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył
na ziemi.
Biblijne Posłuszeństwo
Mówiąc o biblijnym
posłuszeństwie Bóg używa dwóch słów. Pierwsze z nich to posłuszne
[bądĽcie]. Wcześniej, w rozważaniach na temat uległości żony mężowi
zwróciliśmy uwagę na greckie słowo hupotasso. Wyjaśniłem, że
przyrostek hupo w języku greckim oznacza pod, i że czasownik
pochodny oznacza zostać postawionym pod rangą. Greckie słowo hupakouo
przetłumaczone jako posłuszne jest pokrewne. Akouo jest to
greckie słowo oznaczające mówienie. Połączenie tych dwóch słów oznacza bycie
postawionym pod przemawiającym. Stąd posłuszeństwo oznacza pozostawanie
pod mówieniem innej osoby. Dość długo zajęło mi zrozumienie koncepcji posłuszeństwa
głosowi, lecz wytrwałe studium Słowa Bożego przekonało mnie.
"Posłuszeństwo głosowi," to dokładnie to, co oznacza greckie
słowo hupakouo.
"Liczę do trzech"
Pewnie nie raz dało się
wam słyszeć jak rodzice uciekają się do odliczania ze swoimi pociechami?
Wygląda to następująco. "Jasiu chodĽ tutaj. Jasiu powiedziałam, chodĽ
tutaj. Masz tu przyjść, liczę do trzech. Raz, dwaÉ Jasiu ja liczę!" A
tymczasem Jaś nadal bawi się zabawkami. Umie już liczyć do dziesięciu.
Wasz piesek jest lepiej
wytresowany. Kiedy wołasz "Kuba chodĽ!" Kuba ma machnąć ogonem i
podejść. Nigdy nie mówisz Kubie "liczę do trzech." Skoro pies
potrafi podporządkować się pod wasz głos, tym bardziej mogą dzieci. Kiedy
wydajesz proste polecenia nigdy nie gódĽ się wydawać je dwukrotnie. Jeśli
to robisz, uczysz dziecko nieposłuszeństwa, a nie posłuszeństwa.
Powtórzeniu polecenia musi towarzyszyć ostry impuls bólu, aby dziecko
wiedziało, że zachowanie takie jest niedopuszczalne.
Wilhelm Tell stawiał swemu małemu
synowi na głowie jabłko, do którego trafiał z łuku. Chłopiec doskonale
wiedział jak zachować się, kiedy ojciec powiedział "nie ruszaj się!
Szacunek dla rodziców
Kolejnym słowem użytym w
Liście do Efezjan 6: 1-3 jest cześć. Oznacza ono szacunek. Szacunek
połączony z nastawieniem uwielbienia. W Ewangelii Jana 8: 49 Pan Jezus w
rozmowie z Żydami o swojej relacji z Ojcem Niebieskim powiedział: "[ja]
czczę Ojca mego." Użył On dokładnie tego samego słowa opisując
swoją relację z Ojcem jakie występuje w Efezjan 6 odnośnie ziemskich
rodziców.
Dzieci mają przykazane okazywać
szacunek rodzicom, tak jak okazujemy szacunek Bogu. Jeśli chodzi o
rodziców, to muszą oni być godnymi szacunku. Wielu współczesnych rodziców
usiłuje tak postępować, aby ich dzieci kochały ich. Bóg nie przykazuje
czegoś podobnego. Jeśli będziecie postępować z nastawieniem, że dzieci mają
okazywać wam szacunek, będą również was kochać. Jeśli natomiast będziecie
próbować tak postępować, aby was kochały, najprawdopodobniej nie będą was
ani kochały ani szanowały.
Biblijna odpowiedzialność
Pomyślmy teraz o trzeciej
stronie prawdy Bożej, a mianowicie o biblijnej odpowiedzialności. Treny
Jeremiasza nie należą do zbyt często cytowanych. Tym niemniej pragnę
zwrócić waszą uwagę na wiersze 26 i 27 z trzeciego rozdziału.
Dobrze jest, cierpliwie oczekiwać na
zbawienie Pańskie. Dobrze jest mężowi nosić jarzmo od dzieciństwa swego.
Obydwa te wiersze wymieniają dwie rzeczy,
które są dobre dla człowieka. Jedną z nich jest noszenie jarzma od
dzieciństwa. W Starym Testamencie jarzmo było symbolem pracy. Była nim
belka łącząca wołu z jego pługiem. Można śmiało sparafrazować powyższy
werset w następujący sposób: Dobrze jest jak człowiek nauczy się pracy w
młodości. Wcześniej przytaczałem wypowiedĽ Francesa Parkera: Każde
dziecko rodzi się gotowe do pracyÉ W Bożym świecie nie narodziło się
jeszcze leniwe dzieckoÉ Większość rodziców zgodzi się, że miało okazję
zaobserwować dzieci, których Parker nie dostrzegł. Lenistwo jest częścią
naszej grzesznej natury. Dziecko nauczy się pracować jeśli zostanie tego
nauczone.
Żyjemy w społeczeństwie
zdominowanym ideą zabawy bardziej niż pracą. Rodzice uganiają się aby w
porę dowieĽć swoje pociechy na basen, na lodowisko, na plac zabaw. Więcej
czasu poświęcają ucząc dzieci zabawy niż pracy.
Każde dziecko powinno mieć swoje
zadania -pracę, za którą jest stale odpowiedzialne. We wczorajszym,
agrarnym społeczeństwie były zajęcia dla każdego członka rodziny. Trzeba
było nakarmić kury, doglądać zwierząt, rąbać lub układać drewno, szyć,
robić przetwory na zimę. Każdy w rodzinie miał jakieś zadanie. Domy takie
wychowywały pracowitych ludzi. Utraciliśmy to. Nic dziwnego, że inne
państwa nas wyprzedzają jeśli chodzi o pracowitość.
Nigdy nie powinniśmy wykonywać za
dzieci to, na co są już wystarczająco duże, aby robiły same. Jeżeli dziecko
jest już wystarczająco duże, aby wieszało swoje ubranka, powinno być
odpowiedzialne za to. Rowerek i zabawki trzeba odstawiać na miejsce, ale
nie przez rodziców. Jeśli dziecko jest wystarczająco duże, aby coś wyjąć,
to może też i schować. Kiedy trzeba zmywać naczynia, grabić liście,
odkurzać pokoje, dzieci powinny uczyć się tych rzeczy. Dziecko nigdy nie
nauczy się samo, jeżeli nie zostanie tego nauczone. Ta mała gosposia nie
będzie nigdy lepszą od tej, jaką sama nauczysz.
To właściwe uczyć dzieci pracy.
Najlepszy sposób do tego, to zacząć z nimi pracę. Dzieci lubią towarzyszyć
przy pracy z mamą lub tatą. Jest to okazja pokazać im jak należy coś
wykonać. Dzieci uwielbiają rozpocząć coś, ale jak tylko zorientują się, że
jest to praca, a nie zabawa, natychmiast chcą przestać. Trzeba nauczyć ich
kończenia zadania. Wiele dzieci nie jest zdolne doprowadzić do końca duże
zadanie. Trzeba wtedy umiejętnie określić im etap, który mają ukończyć.
"Kiedy skończysz wycierać tych sześć talerzy, odkurzać sypialnię, myć
okno, możesz przestać." Muszą wiedzieć, że nie wolno im przestać przed
dokończeniem zadania.
Czy to właściwe uczyć dzieci pracy?
Psycholodzy prowadzą badania w tych sprawach i zwykle wyciągają błędne
wnioski. Na szczęście Bóg powiada: Dobrze jest mężowi nosić jarzmo od
dzieciństwa swego, i to zamyka sprawę.
Biblijne wyrzeczenie
Ostatnią sferą nauczania
dzieci jakiej poświęcimy uwagę w tym rozdziale to sprawa Biblijnego
wyrzeczenia. Współczesna psychologia uwielbia określenia wskazujące na siebie:
samozadowolenie, samospełnienie, poczucie własnej wartości. itd. Jedyny
zwrot od którego stronią to biblijne zaparcie się siebie.
Chrystus wielokrotnie mówił o
zaparciu się siebie do swoich uczniów. Na przykład u Mateusza 16: 24 i 25:
Wtedy rzekł Jezus do uczniów swoich:
jeśli kto chce iść za mną, niechajże samego siebie zaprze, a weĽmie krzyż
swój i naśladuje mnie! Bo ktoby chciał duszę swoją zachować, straci ją; a
ktoby stracił duszę swoją dla mnie, znajdzie ją.
Naucz się mówić "nie"
Niewielu rodziców, w tym
wierzących, uczy dzieci samozaparcia. Żyjemy w wieku dogadzania sobie.
Każde pokolenie obdarowuje swoje dzieci dobrami, możliwościami i uciechami
jakich samo niedostawało. W konsekwencji, każde kolejne pokolenie jest
coraz bardziej skoncentrowane na sobie i coraz mniej zdolne do wyrzeczeń.
Dzieci i młodzież szkolna była zwykle ubrana skromnie i odpowiednio.
Obecnie mamy eksplozję odzieży "projektowanej" mającej podkreślić
prestiż. Musi ona posiadać naszywki z logo lub wystające ze szwów metki.
Odzież ta jest dużo droższa, a nie przydaje skromności czy ciepła odzianemu
w nią. Z pewnością jest to dziedzina, w której wierzący rodzice powinni
uczyć dzieci samozaparcia. Na rodzicach nie spoczywa żaden obowiązek
zaspokajania wszelkich życzeń swojej pociechy. "Chce mi się pić."
"Nie chcę wody, chcę Koli." "Chcę na basen." "Chcę
nowe łyżwy." "Chcę nową grę wideo." Nieustające żądania
sprawiają, że rodzice uganiają się jak przysłowiowy kot za pęcherzem. Muszą
nauczyć się mówić "nie." To niebezpieczne żyć w świecie, gdzie dzieciom
na wszystko wolno. Jest wiele prawdy w powiedzeniu: naucz się mówić
"nie;" przyda ci się bardziej niż znajomość greki.
Dzieci muszą być uczone wyrzeczenia
rzeczy, które są dla nich złe. Oszczędzi to im wielu problemów. Przede
wszystkim umieć wyrzec się rzeczy, na które ich nie stać. Nauczy ich to
unikania zadłużenia. Dzieci muszą uczyć się wyrzeczenia rzeczy, które stoją
w kolizji ze świadectwem dla Chrystusa. Dzięki temu będą skutecznym
świadectwem. Rodzice muszą się zastanowić, czy uczą wyrzeczenia, które
pomoże ich dzieciom w pracy dla Boga.
Do przeszłości należą czasy, z
których wywodzili się wielcy misjonarze jak William Carey, John Payton,
Adoniram Judson i Hudson Taylor. Mężowie ci wraz ze swymi żonami
nacechowani byli wyrzeczeniem. Była w nich zdolność do zaparcia się siebie
i postawieniu sprawy Bożej na pierwszym miejscu. Nie uda nam się wychować
podobnych misjonarzy, jeśli nie wychowamy charakterów zdolnych do wyrzeczeń
jakie są niezbędne w tej pracy.
Nastawienie jakie panuje w świecie
utrzymuję, że dzieciom trzeba pobłażać. Chrystus powiedział: Jeśli kto
chce iść za mną, niechajże samego siebie zaprze. Czy jest w nas samych
to, czego mamy uczyć nasze dzieci?
Bogactwo wyrzeczenia
Dla wielu ludzi na
świecie największym celem jest zdobycie bogactwa, którego nie zarobili, a
które chcą osiągnąć na loterii. Dla mnie przykładem jest generał Robert E.
Lee. W wyniku Wojny Domowej stracił on praktycznie wszystko. Zaproponowano
mu dom w Anglii, gdzie mógłby dokończyć swych dni we wszelkiej wygodzie.
Odmówił. Firma ubezpieczeniowa zaproponowała mu stanowisko za 25 tysięcy
dolarów rocznie. Odpowiedział: nie mogę przyjąć pieniędzy, których nie
zarobiłem. Na tamte czasy była to bajońska suma. Zamiast tego, zgodził
się objąć kierownictwo uczelni w Lexington w stanie Wirginia z rocznym
wynagrodzeniem tysiąca pięciuset dolarów. Pewnego razu jakaś matka
przyniosła swojego chłopczyka i podając go generałowi na ręce poprosiła by
pomodlił się za nim. Lee skłonił głowę, przygarną dziecko, pomodlił się i
oddając je matce powiedział: "Ucz go samozaparcia." Czy
uczysz tego w swoim domu?
Wracając do sali noworodków. Jaki
on słodki! Tak, jest on małą osobą, która jest darem od Boga. Jest on
małą osobą uczynioną na obraz Boży. Ale jest on małą osobą, która ma grzeszną
naturę. Dlatego zajmie ci wiele energii i talentu nauczyć ją posłuszeństwa
i pobożnego szacunku. Będzie konieczne nauczyć je biblijnej zasady
odpowiedzialności za pracę. Dobre i sumienne jej wykonanie. W dogadzającym
świecie będziesz uczyć je wyrzeczeń. Osiągnięcie tego celu w życiu waszego
dziecka będzie wymagać Bożej łaski, posłuszeństwa Bożym nakazom oraz pełnej
rodzicielskiej wytrwałości jaką tylko macie. Mam nadzieję, że dane będzie
wam oglądać, jak dorosły już człowiek żyje dla Pana i podejmuje już tym
razem swoje własne rodzicielskie odpowiedzialności. Wówczas pojawi się nowy
zachwyt satysfakcji, Jaki on słodki!
Rozdział 6
Biblijne Karcenie
Nasze humanistyczne
społeczeństwo zaspokaja potrzeby wszystkiego, co znajduje uznanie u
grzesznego człowieka, jednocześnie przeciwstawia się wszystkiemu, co
odzwierciedla świętość Bożą. Usiłuje wyeliminować wszystko to, o czym Bóg
mówi, że jest dobre. Poniża biblijny dom, mówiąc, że nie jest niczym
lepszym od innych niemoralnych związków. Sprzeciwia się Bożemu porządkowi w
rodzinie. Sprzeciwia się moralności. Gwałci świętość poczęcia. Zaprzecza
autorytetom w społeczeństwie. Naśmiewa się ze świętego dnia Pańskiego.
Zabrania uczenia Pisma |więtego w szkołach. Na samo wspomnienie słowa
"stworzenie", manifestuje pseudonaukową arogancję. Cokolwiek jest
Bożego, społeczeństwo jest przeciw temu. Stąd społeczeństwo nasze zmierza
ku własnej zgubie.
Odpowiedzialność za karcenie
Rozdział ten, jak żaden
inny będzie poddany krytyce. Chcę w nim poruszyć sprawę odpowiedzialności
rodziców za używanie karcenia przy wychowywaniu własnych dzieci. Mówię
odpowiedzialności, gdyż to sam Bóg nakazuje nam to. A więc skoro Bóg coś
nakazuje, naturalnym jest, że społeczeństwo będzie przeciwne. Wiele jest
obecnie zamieszania wokół sprawy stosowania kar cielesnych w szkołach
publicznych. Psycholodzy, pedagodzy i politycy papugują swoje ulubione
argumenty. Mówią, że kara cielesna jest nieskuteczna. Że uczy dzieci, że w
społeczeństwie jest miejsce na przemoc, oraz to, że obecni agresywni
rodzice są wynikiem stosowania kar cielesnych. Żaden z tych argumentów nie
został udowodniony, ale to nie przeszkadza w ich popularności. W chwili
obecnej toczy się batalia zmierzająca do eliminacji kar cielesnych ze szkół
publicznych.1 Następnym etapem będzie jej eliminacja z prywatnych i
chrześcijańskich szkół. Następnie, pod pozorem eliminacji molestowania
nieletnich, rodzicom będzie się próbować odebrać prawo do dyscypliny
własnych dzieci. Wobec całej tej humanistycznej furii stoi prosty fakt, że
to sam Bóg nakazuje użycie rózgi. Dla chrześcijanina jest to wystarczające.
Nie potrzebne są psychologiczne studia, jedynie posłuszeństwo Bożemu Słowu.
W tym rozdziale chcę przedstawić
sześć prawd odnośnie biblijnego karcenia. Większość tego, o czym będę mówił
wywodzi się z wielkiej skarbnicy mądrości jaką jest Księga Przysłów.
Boża dieta
Pierwszą z tych prawd
jest to, że cielesna kara jest podstawową formą dyscypliny biblijnej. Byłem
kiedyś z wizytą u wielodzietnej rodziny. Gospodyni przyznała, że od lat
stać ich tylko na mielone mięso. Ojciec dorzucił: "Nasz najstarszy syn
miał piętnaście lat, kiedy dowiedział się, że mięso to nie tylko
mielone." Tak więc w tej rodzinie mielone mięso było podstawową dietą.
Podobnie i rózga jest podstawą Bożej dyscypliny.
Powstrzymam się tutaj od cytowania
wielu miejsc z ks. Przysłów aby dowieść tego. Będę nawiązywał indywidualnie
do każdego z nich, więc nie ma potrzeby wymieniania listy. Gdyby ktoś
chciał to uczynić, niech posłuży się konkordancją i sporządzi sobie własną
listę. Bóg ani razu nie wspomina o odbieraniu dziecku jego przywilejów,
posyłania go do łóżka, czy do stania w kącie. Nie mówię, że metody te nie
mogą być stosowane w połączeniu z rózgą, ale to, że rózga jest podstawową
formą dyscypliny biblijnej.
Cóż to takiego "rózga"?
Na pewno nie jest to kij od baseballŐa, czy tłuczek do ziemniaków lub też
cokolwiek się nawinie pod rękę. Pismo Święte nie definiuje jej precyzyjnie.
Jest jednak oczywiste, że zadaniem jej jest wywołanie ostrego impulsu bólu
u dziecka, który przekonuje, że dane zachowanie jest nie do przyjęcia. W
każdym narodzie znajdowały się odpowiednie preferencje co do konkretnej
fizycznej formy rózgi. W moim domu rózgą Mamy była duża drewniana łyżka do
mieszania w garnku. Nie policzę ile razy była połamana. Częściej była
używana w kształtowaniu charakterów niż do mieszania w garnku. Rózgą ojca
dla starszych dzieci był pasek do ostrzenia brzytwy. Skórzany pas zostawiał
szerokie ślady, ale nie ciął. W istocie składał się z dwóch części. Jedna
lądowała na winowajcy, a druga głośno uderzała w pierwszą, sprawiając
skuteczne wrażenie, że nikt z żyjących nie odbiera solidniejszego lania.
Ameryka utraciła wiele ze swego charakteru przechodząc na maszynki do
golenia.
Można snuć wiele ludzkich wywodów
odnośnie różnych form karcenia ale nie da się z Pisma usunąć faktu, że
rózga jest podstawą dyscypliny w Biblii.
"Wybacz Boże, ale to nie skutkuje"
PrzejdĽmy teraz do
drugiej prostej prawdy. Biblijne karcenie jest skuteczne. Wielokrotnie
zwracali się do mnie sfrustrowani rodzice mówiąc: "Z moim dzieckiem
nie przynosi ono skutku; próbowaliśmy i bezskutecznie." Zastanawiałem
się wtedy co może poskutkować z takim dzieckiem. Czterdzieści lat stażu
pastorskiego pozwoliło mi wyciągnąć dwa wnioski. (1) Rodzice ci nie karali
zgodnie z biblijną zasadą, albo (2) nie używali rózgi w sposób zdecydowany
i konsekwentny by zapewnić właściwy rezultat. Jakie mam podstawy wyciągać
taki wniosek? Ks. Przysłów 22:15 powiada: Głupstwo przywiązane jest do
serca młodego, ale rózga karności oddali je od niego.
Druga część wersetu zawiera Bożą
obietnicę. Czy możesz zaufać Bożym obietnicom? Jest ona tak pewna jak
wszystkie inne obietnice w Biblii. Bóg mówi, że rózga karności jest
skuteczna. Kim jesteśmy my, aby mówić Bogu "Wybacz Panie, ale nie masz
racji; z moim dzieckiem to nie skutkuje"?
Jak wspomniałem wcześniej, w
naszych amerykańskich szkołach zabrania się używania rózgi. Chcę zwrócić
uwagę, że Biblia sprawą karcenia obarcza rodziców, a zwłaszcza ojca. Przez
lata w szkołach w Ameryce nauczyciele stosowali kary cielesne, gdyż rodzice
wymagali tego. Okazało się to bardzo skuteczne. Liczna rzesza
wykształconych ludzi w Ameryce wyuczyła się czytania, pisania i arytmetyki
w rytm wymierzany linijką z orzeszkowca. Nasi liberałowie rozwodzą się nad
typem osobowości ukształtowanej karami cielesnymi nie pomni na tysiące
przykładów skuteczności jej stosowania w czasach, gdy Ameryka miała głowę
na karku.
Obecne pokolenie dotknięte
molestowaniem nieletnich jest pierwszym pokoleniem wychowanym bez rózgi.
Nasze humanistyczne społeczeństwo
skutecznie usunie kary cielesne ze szkół. Nawet w chrześcijańskich szkołach
będzie trudno je kontynuować w panującej atmosferze roszczeń prawnych.
Daleko bardziej groĽne w skutkach jest odebranie prawa do niej rodzicom w
domu. Bóg przekazał rodzicom obowiązek karcenia w domu. Wątpię, czy jest
możliwe wychować pobożne dzieci bez tego. Bóg daje słowo, że karcenie jest
skuteczne. WeĽ Go za słowo, bez względu na to, jakie jest twoje dziecko.
Rózga wobec samowoli
Trzecią prostą prawdą
jest to, że biblijne karcenie wychodzi na przeciw samowoli. Spójrzmy
ponownie na cytowany wcześniej werset z Przypowieści: Głupstwo
przywiązane jest do serca młodego, ale rózga karności oddali je od niego.
Tłem niniejszego wersetu jest fakt, o którym mówiliśmy w poprzednim
rozdziale, mianowicie grzeszna natura dziecka.
Głupstwo brzmi jak wygłupianie się czy dziecięca
bezmyślność. Ale nie takie jest biblijne znaczenie słowa. W hebrajskim
oznacza ono moralną perwersję, samowolę, bezczelność i pragnienie bycia
pierwszym. Kluczowym elementem jest najprawdopodobniej samowola. Głupstwem
w sercu dziecka jest zdeterminowane pragnienie samowolnego zmierzania gdzie
chce, bez względu na zdanie rodziców czy Boga.
Werset ten daje nam też poradę kiedy
stosować rózgę. Skoro mamy ją używać do konfrontacji samowoli, a więc
wtedy, kiedy mamy do czynienia ze sprzeciwem, umyślnym nieposłuszeństwem,
czy innym samowolnym nastawieniem. Dzieci robią rzeczy, które my dorośli
uważamy za bezmyślne. Rozlewają mleko, tłuką naczynia, jeżdżą rowerem po
kwiatkach. Są to bezmyślne rzeczy i nie zawsze wymagają rózgi. Często mamy
w domu wnuki. Zawsze trzeba im zwracać uwagę gdzie stawiają szklanki z
mlekiem. Mimo to, nie ma posiłku, aby nie trzeba było ścierać mleko z podłogi.
To nie jest powód do sięgania po rózgę. Gdyby natomiast dziecko
powiedziało: "Będę stawiać mleko gdzie chcę i rozleję jak mam na to
ochotę," wtedy mamy jawną manifestację samowoli i rózga jest jak
najbardziej na miejscu. (Ops! Jestem tylko dziadkiem. Gdzie jesteś Tatusiu,
kiedy cię potrzebuję?) Biblijne karcenie jest w szczególności pomyślane do
konfrontacji aktów samowoli grzesznej natury.
Podobny fragment z Przypowieści 23:
13-15:
Nie odejmuj od młodego karności; bo
jeśli go ubijesz rózgą nie umrze. Ty go bij rózgą, a duszę jego z piekła
wyrwiesz. Synu mój! Będzieli mądre serce twoje, będzie się weseliło serce
moje, serce moje we mnie.
Głupiec podąża swoją własną drogą. Droga
ta prowadzi prosto do piekła. Rózgą konfrontujesz grzeszną naturę dziecka,
która prowadzi je do piekła. Stosowanie rózgi ma wieczne konsekwencje.
Oczywiście ma ono też działanie tymczasowe, ale Bóg mówi, że jest to
podstawowe działanie wyrywające dzieci z piekła. Ma to wieczną wagę.
Mam siostrzenicę, która w
dzieciństwie miała poważne skrzywienie kręgosłupa. Lekarze nakazali
rodzicom sprawić dziecku specjalny gorset. Nie była to łatwa sprawa. Ale
rodzice posłuchali, i dzisiaj, jako dorosła osoba, ma ona prosty kręgosłup.
Kiedy ortopeda widzi dziecko z krzywym kręgosłupem, mówi: "Ono musi
mieć gorset." Kiedy Bóg mówi o dziecku z krzywą naturą przykazuje On:
"Jemu potrzeba rózgi." Rodzice mogą mówić: "Nie, spróbujmy
stawiania do kąta." Powstaje pytanie: "Kogo posłuchasz się, Boga
czy swoich emocji?"
Jeśli pozwolisz dzieciom rządzić
sobą, jeśli oszczędzisz im rózgi, jeśli zaniedbasz dyscypliny i instrukcji
w sprawach małych jak i wielkich, jeśli pozwolisz im jeść co chcą, ubierać
się jak chcą, robić co chcą i kiedy chcą, sięgnij wzrokiem nieco w
przyszłość, a zobaczysz te same dzieci, nieokiełznane i niezdyscyplinowane,
niezdolne do posłuszeństwa Bożym przykazaniom.
Drodzy rodzice, nie karajcie swoich
dzieci dla chwilowej potrzeby. Wykuwacie charakter na całe życie. W czasach
świetności naszego kraju, charakter był kształtowany w takt wierzbowej
witki, drewnianej linijki i ojcowskiego paska. Kiedy z przedszkola zniknie
witka, linijka ze szkoły i pasek z domu, Ameryka pozostanie bez charakteru.
"Kocham go za bardzo, by go bić"
Z czwartą prawdą, o
której chcę mówić rodzice mają nieco trudności. Biblijne karcenie to wyraz
rodzicielskiej miłości. Humanizm utrzymuje: "Za bardzo go kocham, by
go bić." Biblia pyta: "Czy wystarczająco kochasz własne dziecko
aby je karać?" Przypowieści 13: 24 stawia to w następujący sposób: "Kto
zawściąga rózgi swej, ma w nienawiści syna swego; ale kto go miłuje, w czas
go każe." Rodzic ma używać rózgi dlatego, że kocha swoje dziecko i
pragnie dla niego najlepiej.
Bóg nie zmienia zdania. Spójrzmy na
dwa fragmenty Pisma, w których Bóg oznajmia, że traktuje nas tak, jak chce
abyśmy traktowali swoje dzieci. W Objawieniu Jana 3: 19 Bóg oświadcza: "Ja,
którychkolwiek miłuję, strofuję i karzę." Jest też i dłuższy
fragment w liście do Hebrajczyków 12: 6-9:
Albowiem kogo Pan miłuje, tego karze,
a smaga każdego, którego za syna przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, Bóg się
wam ofiaruje jako synom; albowiem któryż jest syn, któregoby ojciec nie
karał? A jeśli jesteście bez karania, którego wszyscy są uczestnikami,
tedyście bękartami a nie synami. A nadto cielesnych ojców mięliśmy, którzy
nas karali, a baliśmy się ich; zaż daleko więcej nie mamy być poddani Ojcu
duchów, abyśmy żyli?
Bóg obiecuje karać tych, których miłuje.
Jako ilustracji tej prawdy używa On porównania do naszych cielesnych ojców,
którzy karaniem wzbudzili w nas nastawienie bogobojności, o którym
rozważaliśmy w poprzednim rozdziale.
Skoro mamy przed sobą Hebrajczyków
12, spójrzmy jeszcze na wiersz 11. Wybiegam tutaj nieco do przodu:
A wszelkie karanie, gdy przytomne
jest, nie zda się być wesołe, ale smutne; lecz potem owoc sprawiedliwości
spokojny przynosi tym, którzy są przez nie wyćwiczeni.
Przytoczyłem ten wiersz, gdyż daje on nam
poczucie dyscypliny. Jest ona naturalnie nieprzyjemna. Musi być stosowana,
dopóki dziecko nie zrozumie, że to nie jest nic zabawnego, lecz smutnego.
Taka jest Boża zasada, gdy karze On nas jako swoje dzieci.
Pismo daje jasny obraz tego, że Bóg
poważnie traktuje sprawę naszej rodzicielskiej dyscypliny. Czytając
pierwszą księgę Samuelową podoba mi się wiele rzeczy jakie czytam o starym
kapłanie Heli. Jednak w I Samuelowej 3: 13, 14 zapisane są następujące
tragiczne słowa:
I okażę mu, iż Ja sądzę dom jego aż na
wieki dla nieprawości, o której wiedział; bo wiedząc, że na się
przekleństwo przywodzili synowie jego, wszakże nie bronił im tego. A
przetoż przysiągłem domowi Heli, że nie będzie oczyszczona nieprawość domu
Heliego żadną ofiarą, ani ofiarą śniednią, aż na wieki.
Heli miał zbyt miękkie serce aby wziąć za
rózgę. Nigdy nie przywołał do porządku samowoli swoich synów. Z tego powodu
Bóg zniszczył jego rodzinę. Czy Bóg traktuje poważnie sprawę naszej
odpowiedzialności za karanie w rodzinie?
Dawid jest jednym z wielkich mężów
Starego testamentu. Niestety dyscyplina rodzinna nie była jego mocną
stroną. Pod koniec życie doświadczył wiele smutku od swojej rodziny.
Adonijassz, jeden z jego synów, czynił przygotowania aby pozbawić ojca
królestwa. Sam Bóg wyjaśnia dlaczego do tego doszło. I Królewska 1: 6
powiada: "A nie gromił go nigdy ojciec jego mówiąc: Przeczżeś to
uczynił?" Dawid zaniedbał sprawę konfrontacji rózgą samowoli
Aonijasza i póĽniej zemściło się to na nim w postaci przewrotu w
królestwie.
Nieco wcześniej cytowałem
Przypowieści 13: 24. Zwróćcie uwagę na część, która mówi ale kto go
miłuje, w czas go karze. To w cale nie znaczy często. To znaczy
jedynie w porę. Odpowiednio wcześnie aby zapobiec problemom póĽniej.
Tak o tym pisał Charles Bridges w Komentarzu do księgi Przysłów w roku
1850:
Każde zło rodzi się wcześnie.
Niesłychanie ważne jest ustalić autorytet najwcześniej jak to możliwe.
Wyprostować łodygę zanim poskręcana jak dąb stanie się ponad nasze siły.
Dziecko wcześnie obeznane z rodzicielską dyscypliną, zachowa
najprawdopodobniej do końca życia jej pożyteczny wpływ. Doprawdy
przerażająca jest trudność, która pojawia się, gdy dziecko od początku
będąc nieposłuszne nagle zaczyna być karcone, gdy nawyki nieposłuszeństwa
są już mocno uformowane i utrwalone. Rozpoczynając wtedy to, co trzeba było
wykonać wcześniej, w momencie, kiedy powinno się formować w wyrastającym z
dzieciństwa całkowitą pewność, jest wyzwaniem rzadko udającym się
zrealizować. Stanowczość jaka jest wtedy wymagana jest nie mniej
niebezpieczna jak bolesna.
Najważniejszy trening w życiu rozpoczyna
się w czasie, zanim dziecko wyrośnie ze swego wysokiego krzesełka. Jest
dużo lepiej zdjąć pieluchę i wymierzyć parę klapsów niż staczać batalię ze
zbuntowanym nastolatkiem.
W szkołach publicznych i innych
instytucjach zachęca się dzieci aby donosiły na rodziców, którzy dają im
lanie. W naszych sądach daje się posłuch dzieciom i pociąga się dorosłych
do odpowiedzialności. Lepiej zadbaj o charakter dziecka, zanim będzie
zdolne zadzwonić pod jeden z telefonów zaufania. Nie da się przesadzić jak
ważna jest wczesna dyscyplina.
Dzień, w którym zabrakło nadziei
Kolejną prostą prawdą
jest to, że biblijne karcenie ma być odpowiednie do wykroczenia.
Przypowieści 19: 18 mówią: Każ syna swego póki o nim nadzieja, a
zapobiegając zginieniu jego niech mu nie folguje dusza twoja. Jest to
kontynuacja poprzedniego wątku. Tekst zdaje się sugerować, że nadejdzie
dzień, kiedy nie będzie można więcej pokładać nadziei w karaniu.
Jest wiele klejów i zapraw, do
których instrukcje mówią aby wymieszać tylko tyle, ile da się zużyć w ciągu
dwudziestu minut. Podobnie i charakter utwardza się z wiekiem. Musisz
ukształtować go, kiedy jest młody. Najlepsze lata dziecka to jego pierwsze
lata. Mój profesor hebrajskiego na seminarium poświęconym wychowywaniu
dzieci został zapytany przez jedną matkę jak wcześnie zaczynał uczyć swoje
dzieci wersetów Biblijnych na pamięć. Usłyszawszy, że w wieku dwóch
tygodni, młoda matka nie wydała się zbyt przekonaną. Profesor
zademonstrował uderzając się w dłoń w rytm Przypowieści 13: 15, droga
przewrotnych jest przykra. Po czym dodał: "W tym wieku nie
rozumieją jeszcze wszystkich słów, ale szybko pojmują o co chodzi."
Płacz i łzy
Wracając na moment do
Przypowieści 19:18. Każde dziecko ilekroć ma doświadczyć karcenia rózgą,
zaczyna płakać i ronić łzy. Jest to obliczone aby przekonać rodzica do zaniechania
wymiaru kary. Boże napomnienie nakazuje ignorowanie tych sztuczek i
wykonanie tego co ma być wykonane. Przed wykonaniem kary rodzic powinien
zapytać się jakiego rodzaju kara jest słuszna za dane wykroczenie. Może
nawet oznajmić to dziecku. W ten sposób dziecko będzie wiedziało, że lanie
się skończy niezależnie od tego jak głośno będzie płakać.
Na opakowaniu z lekarstwami jest
podana dawka dla dzieci. Podobnie jest z karą. W każdym domu jest licznik
energii elektrycznej. Pokazuje on zużycie prądu. Szkoda, że nie wymyślono
jeszcze "klapsometru" aby dokładnie wiedzieć z jaką siłą sprawiać
lanie. W miejsce takiego licznika Pan oczekuje abyśmy w modlitwie uzyskali
odpowiedĽ na to pytanie.
Wymierzając karę musimy także brać
pod uwagę nie tylko wykroczenie, ale też nastawienie dziecka. Może się
zdarzyć, że obecna przy wymierzaniu kary matka powie do ojca: "Dołóż
mu, jeszcze nie zmiękł."
Ucząc rózgą
Ostatnią, prostą prawdą
jest to, że biblijne karcenie musi zawierać napomnienie. Przypowieści 29:
15 powiada: Rózga i karność mądrość daje; ale dziecię swawolne zawstydza
matkę swoją. Czym jest karność? Jest napomnieniem i pouczeniem Słowa
Bożego w danej sytuacji. Dyscyplina to nic innego tylko uczenie, uczenie i
jeszcze raz uczenie.
Napomnienie może wyglądać
następująco: "Co takiego zrobiłeś?" Nie przyjmuj alibi. Upewnij
się, że odpowiedĽ jest przyznaniem się do winy. "Co Bóg mówi o
tym?" Postaraj się by dziecko powiedziało ci, ale miej na pogotowiu
odpowiedni werset. "Co Bóg wymaga od rodziców w tej sytuacji?" To
prosty przykład napomnienia, które powinno towarzyszyć karceniu dzieci,
które już rozumieją.
Szacunek rodzi miłość
Wielu rodziców obecnie
wystrzega się dyscypliny myśląc, że w ten sposób sprawią, że dzieci będą
ich kochać. Jest to naiwny humanizm, a nie biblijna prawda. Przypowieści
29:17 powiadają: Karz syna twego, a sprawi ci odpocznienie i sposobi
rozkosz duszy twojej. Nalegaj by dziecko okazywało ci szacunek i
postępuj właściwie. Będzie cię kochać. Jako pastor widzę, że dzieci
wychowywane w karności zawsze wracają opiekować się rodzicami. Te,
wychowane bez karności rzadko to czynią.
Każde uderzenie rózgi, które
zaoszczędziłeś dziecku spadnie kiedyś na twoje własne plecy. Bez mądrej i
zdecydowanej kontroli rodzice są żałośni, a dzieci zepsute. Albo dziecko
popłacze teraz albo ty będziesz płakać póĽniej.
Nie jest to poradnik do tego, jak
używać rózgi, ale chcę podać parę przestróg. Biblijna dyscyplina nie ma nic
wspólnego ze Ľdzieleniem w nerwach winnego dziecka. Jest to dokładne
wypełnienie tego, co Bóg poucza nas odnośnie formowania charakterów naszych
dzieci.Pamiętajcie aby: (1) Nigdy nie uderzać dziecka w twarz, usta, czy w
głowę. Bóg przygotował bezpieczne miejsce. Tam celuj. (2) Nigdy nie goń ani
nie uderzaj ruszającego się dziecka. Musisz je nauczyć aby podeszło, stało
spokojnie i trzymało ręce zdala od kary. (3) Nigdy nie stosuj
niebezpiecznych przyrządów. Tylko dlatego, że coś znajduje się pod ręką nie
oznacza,że nadaje się do wymierzania kary. Jest dość czasu aby sięgnąć po
rózgę, którą zawsze używasz. (4) Nigdy nie wymierzaj kary w gniewie.
Dyscyplina to sprawiedliwość i napomnienie, a nie gniew i zapalczywość.
Posłuszni Królowi królów
Interesująca ciekawostka
historyczna dotycząca króla Henryka VI w Anglii. Objął on tron w wieku 9 miesięcy.
Pierwszy jego dekret, potwierdzony królewskim odciskiem kciuka na
dokumencie powoływał panią Alice Butler jako naszą nianię aby doglądała
naszą osobę z upoważnieniem do rozsądnej chłosty od czasu do czasu.
Wasze dziecko nigdy nie da wam takiego upoważnienia;
za to Bóg obłożył was tym obowiązkiem i potwierdził to w Swym Słowie. Nie
wiem jak dalece pani Butler była posłuszna królowi Anglii, natomiast wiem,
że my rodzice zrobimy najlepiej, jeśli posłuchamy się Króla królów ucząc
się wierności w biblijnym karceniu.
Rozdział 7
Uwaga Ojcowie!
Parę lat temu, kiedy
byłem w podróży, na jednym z lotnisk, nagle z głośników usłyszałem typowo
rozpoczynający się komunikat: "Uwaga, pasażer US Air, pan John
Ashbrook proszony jestÉ" Na dĽwięk mojego nazwiska stanąłem jak wryty
i słuchałem treści komunikatu. Do tej pory zastanawiałem się, kim są ci
ważni ludzie, których nazwiska dają się słyszeć z głośników na lotniskach.
Jedyny werset, któremu chcę
poświęcić uwagę w niniejszym rozdziale zaczyna się w podobny, przykuwający
uwagę sposób. Jest on adresowany do ojców.
Efezjan 6: 4 powiada:
A wy ojcowie! Nie pobudzajcie do
gniewu dzieci waszych, ale je wychowujcie w karności i w napominaniu
Pańskim.
Tekst rozpoczyna się zwrotem Uwaga
ojcowie!, następnie kieruje uwagę ojców na trzy rzeczy. Rozważymy dwie
z nich w tym rozdziale, a trzecią w następnym.
Diabelska strategia
Pierwsze oświadczenie
cytowanego fragmentu to nie pobudzajcie do gniewu dzieci waszych. Wiele
osób błędnie odczytuje to, wnioskując z tego, że skoro dzieci nie lubią
dyscypliny, to ojcowie nie powinni jej stosować. Z dotychczasowej lektury
niniejszej broszury wiecie już, że postawa taka nie jest do utrzymania w
świetle tego, co Słowo Boże mówi na temat rózgi. Przyzwolenie nie jest
strategią jaką w nim znajdziemy. Jest to strategia diabła. Boża przestroga
nie dotyczy dyscypliny, dotyczy jedynie tej formy dyscypliny, która
prowadzi do gniewu. Dyscyplina, która wywołuje gniew ma charakter
nieokreślony, nierówny i niekonsekwentny. Jeśli będziecie przestrzegać
sześciu prostych reguł, unikniecie dyscypliny, która pobudza dzieci do
gniewu.
Zapisz to
Po pierwsze, bądĽ
konkretny. Wielu z was, którzy czytacie niniejszą książeczkę zdarzyło się w
pracy zrobić coś, z czego przełożony nie był zadowolony. To co was
sprowokowało do tego, to brak jasnej instrukcji jak należało wykonać dane
zadanie. Zasady postępowania w domu muszą być jasne. Do ciebie należy
obowiązek sprawić, że to, co tobie wydaje się proste i oczywiste, dla
twoich dzieci jest również zrozumiałe.
Kiedy z żoną wychowywaliśmy nasze
dzieci spisaliśmy niektóre zasady oraz kary za ich złamanie i umieściliśmy
je na rodzinnej tablicy. Był to wspaniały pomysł. Musieliśmy być bardzo
precyzyjni. Kiedy zostały tam umieszczone, musieliśmy być konsekwentni.
Jedyne zastrzeżenia jakie miały dzieci, to prośba, by przy gościach
odwrócić listę na drugą stronę. Gorąco polecam tą wypróbowaną metodę
określenia przez rodziców podstawowych zasad postępowania i spisania ich.
To nie fair!
Po drugie, musisz postępować
uczciwie. Łatwo jest w rodzinie faworyzować. Niektóre dzieci łatwiej uczą
się. Innym sprawia to trudności. Łatwo jest zacząć pobłażać temu, które
robi lepsze postępy, a być uwziętym na te, które jest trudniejsze. Takie
traktowanie pobudza do gniewu. Nie potrzebujesz tego.
O dzieciach i pieskach
Po trzecie, bądĽ
konsekwentny. Kiedy przed laty kupiliśmy psa, postanowiliśmy nie wpuszczać
go do pokoju dziennego. Decyzję tą wprowadziliśmy w życie przy pomocy
zwiniętej gazety, i po tygodniu okazała się zbędna. Często natomiast
zdarzało się, kiedy wszyscy siedzieliśmy w pokoju, że jedno z dzieci
prosiło: "Tatusiu niech ona przyjdzie tutaj z nami choć ten jeden
raz!" Oczywiście musieliśmy odmówić. Psy nie znoszą niekonsekwencji.
Tak samo dzieci. Dobre zasady muszą być konsekwentnie przestrzegane. Nie
daj się namówić na "ten jeden raz."
Jeden z członków naszego zboru jest
kierownikiem w szkole. Zdarzyło mu się odwiedzić kiedyś rodzinę, której
dzieci sprawiały problemy w szkole. W czasie wizyty zdumiony był obecnością
dużego dobermana idealnie wytresowanego. "Jak można wychować psa w
takim posłuszeństwie, a nie dać sobie rady z dziećmi? -zachodził w głowę.
Rozumiem to. Byli konsekwentni z psem, a niekonsekwentni z dziećmi. Pies
musiał być słaby w debatach.
Mistrzowie negocjacji
Po czwarte, nie prowadĽ
negocjacji. Gazety opisują kulisy negocjacji kontraktów z gwiazdami sportu.
Klub zgadza się na milion dolarów, sportowiec chce dwa. W końcu godzi się
na półtora, o które i tak od początku mu chodziło. Kiedy wreszcie dorośli
nauczą się podobnie negocjować? Być może zaczęło się kiedy tatuś
powiedział: "Już ósma; pora szykować się do łóżka." Na co
dziecko: "Tatusiu, jeszcze widno -Robert może bawić się do
dziewiątej." "No dobrze, jeszcze pół godziny." Tak więc
tatuś pozwolił młodszemu wygrać argument i ustalić zasadę, że wszystkie
jego "ostateczne stwierdzenia" podlegają negocjacjom. Pomyśl
zanim odezwiesz się i nie podejmuj negocjacji. Dziecku potrzebne są jasne
reguły postępowania i doskonale radzi sobie bez wyjątków.
Solidarny front
Po piąte, musicie być
zgodni. Ulubioną strategią małego, jeżeli do tego dopuścicie, jest
nastawianie jednego rodzica przeciw drugiemu. Zapytaj tatę. Jeśli powie
"nie" leć do mamy i zobacz może usłyszysz "tak." Jeśli
rozegrasz umiejętnie rodzice mogą się pokłócić i niezauważony możesz
wyślizgnąć się bocznymi drzwiami. Nie możesz do tego dopuścić. Trzeba karać
za przejawy manipulacji. Z wieloletniej obserwacji widzę, że rodziny w
których jedno z rodziców jest stanowcze, a drugie pobłażliwe, wyrządzają
swoim dzieciom ogromną krzywdę. Nie pozwól, aby dziecko
"nasyłało" matkę na ojca. Mamy, nawet jeśli słusznie uważacie, że
ojciec jest zbyt stanowczy, więcej pomożecie swoim dzieciom popierając go
niż dzieci.
Zwłoka nie popłaca
Po szóste, nie zwlekaj z
wymiarem dyscypliny. W naszym systemie wymiaru sprawiedliwości istnieje
ogromna przerwa między przestępstwem i karą. Często bywa, że kiedy dochodzi
do wymiaru kary, wielu już nie pamięta za co jest ona wymierzana. W miarę
upływu czasu przestępstwo zaczyna wydawać się mniej groĽne. Nie odkładaj
kary na póĽniej. Jeżeli zaistnieje potrzeba ukarania, wyprowadĽ dziecko na
bok i ukarz je. Zaletą kary cielesnej jest to, że załatwia sprawę na
miejscu i umożliwia stronom kontynuowanie normalnego życia. Zarówno nad
rodzicem jak i dzieckiem nie wisi nieprzyjemna perspektywa kary. Nigdy nie
pozwól sobie na pogróżki typu: "Oj doigrasz się; zbiera ci się."
Czasami przy towarzystwie jest potrzeba powiedzieć: "Jak tylko wrócimy
do domu zajmiemy się tym." Jeśli jest taka potrzeba, po powrocie ma to
być pierwszą rzeczą do wykonania.
Dyscyplina i koniec, ojciec. Ale w
taki sposób, aby nie pobudzać dzieci do gniewu, niezdecydowaniem,
faworyzowaniem, niekonsekwencją, negocjacjami, niezgodą w rodzinie, czy
zwlekaniem z tym, co ma nastąpić.
Skierowałem te słowa do was
ojcowie, gdyż tam je kieruje Bóg. Pod nieobecność ojca, matka jest
odpowiedzialna za dyscyplinę. Jest to wtedy obowiązek oddelegowany.
Powtarzam raz jeszcze, matka nie powinna wymierzać kary, jeżeli jest obecny
ojciec. Wiele matek dzisiaj samotnie wychowuje dzieci. To bardzo trudne
zadanie. Jesteś matką, ale proś Pana o siłę, by po ojcowsku trzymać
dyscyplinę w domu.
Druga część Efezjan 6:4 brzmi:
ale je wychowujcie w karności i napominaniu Pańskim. Przypomina to
trochę poradę dietetyczną. W końcu aby z cztero kilogramowego zawiniątka
wyrósł okazały mężczyzna potrzebna jest odpowiednia dieta. Greckie słowo
przetłumaczone tutaj jako wychowujcie brzmi paideia. Poniżej podaję
inne wersety, podkreślając, gdzie ono występuje.
Wszystko Pismo od Boga jest natchnione
i pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu, ku naprawie, ku ćwiczeniu w
sprawiedliwości. II Tym. 3: 16
Ćwicząca nas, abyśmy odrzekłszy się niepobożności i
świeckich pożądliwości, trzeĽwie i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym
świecie. Tytusa 2: 12
A on po trzecie rzekł do nich: I
cóż wżdy ten złego uczynił? Żadnej winy śmierci nie znalazłem przy im;
przetoż skarawszy wypuszczę go. Łuk. 23: 22
Jeśli znosicie karanie,
Bóg się wam ofiaruje jako synom: albowiem któryż jest syn, któregoby ojciec
nie karał? Heb. 12: 7
Powyższe wersety oddają szersze znaczenie
słowa, które równie poprawnie może być przetłumaczone jako ucząc je z
dyscypliną.
Tytuły czy dekrety
Ostatni rozdział był
poświęcony rózdze, według tego, jak Bóg przykazuje w Księdze Przysłów.
Niewątpliwie niejeden psycholog zblednie ale jest to podstawowa forma
dyscypliny zalecana w Piśmie. Czy będziesz wychowywał swoje dziecko w
oparciu o "naukowe" tytuły czy Boże dekrety? W sprawie rózgi
można powiedzieć tyle, że jest możliwe ją wspomóc ale nie zastąpić. Każdy
ojciec musi się oswoić się z myślą, że za każdym razem, kiedy poprawnie
stosuje ją, wychowuje z dyscypliną.
Pamiętacie przykład jaki wcześniej
przytoczyłem o tym jak nauczyliśmy pieska, aby nie przychodził do pokoju
dziennego? Cóż takiego robiłem przy pomocy zwiniętej gazety? Uczyłem z
dyscypliną. Czasami mylimy nauczanie z mówieniem, -często bez końca.
Przypuśćmy że nachyliłbym się i rzekł: "Patrz suczka, to jest
wykładzina, a to linoleum. Wolno ci chodzić po tym, ale nie po
tamtym." Powiedzielibyście: "Ależ to bez sensu; nie da nauczyć
się psa wykładem." Oczywiście, podobnie i z małym dzieckiem. Jednak
małe dziecko bardzo szybko uczy się, że klaps wraz ze słowem "Nie"
oznacza "nie dotykaj!" To jest paideia -uczenie przy
pomocy dyscypliny.
Kiedy jest się rozdrażnionym łatwo
jest traktować rózgę jako sposób na "odpłacenie się,"
"pokazanie dziecku czegoś," "zaprowadzenie tutaj
spokoju." To postępowanie według ciała, a nie Ducha. Kiedy bierzesz
rózgę do ręki masz zamiar uczyć z dyscypliną. Jest to obowiązek ojców.
Jeśli jesteś nauczycielem, to
wiesz, że nauczanie wymaga przemyśleń. Nauczyciele w szkołach muszą
przygotowywać plan zajęć co tydzień. Nie sposób uczyć czegokolwiek nie
zaplanowawszy najpierw jak to będzie się odbywać. Proponuję by rodzice
podobnie uzgodnili plan w jaki sposób będą uczyć dzieci z dyscypliną.
Odpowiedzialność domu
Seminaria rodzinne i
wychowawcze to dobrze prosperujący interes w dzisiejszym chrześcijańskim
środowisku. Zarówno protestanci i katolicy praktykują je. Z reguły
prowadzone są przez psychologów, którzy wyciągają z uczestników spore sumy.
Zamiast uczestnictwa w kosztownych seminariach lepiej wyjdziecie opanowując
proste instrukcje Pisma Świętego. Jeśli dzieci nie opanują algebry czy
gramatyki winę ponosi szkoła. Kiedy brak im charakteru, wy -rodzice
jesteście odpowiedzialni. Boży nakaz brzmi: A wy ojcowie! Éwychowujcie w
karności i w napominaniu Pańskim.
Kowalne, plastyczne lata
Nie jestem wielkim zwolennikiem
prezydenta Wilsona, jednego z pierwszych liberalnych entuzjastów
zjednoczonego świata. Mimo to, w przemówieniu z okazji wręczania dyplomów
na uniwersytecie w Princeton, którego był kanclerzem, powiedział kilka
prawdziwych słów skierowanych do rodziców:
Dostaję wiele listów od was rodziców w
sprawie waszych dzieci. Pragniecie wiedzieć dlaczego my tutaj w Princeton
nie możemy z nich zrobić więcej ani zrobić więcej dla nich. Może was to
zaskoczy i nie chcę być Ľle zrozumianym. Nie możemy tego zrobić dlatego, że
to są wasi synowie, wychowani w waszych domach, z krwi i kości wasi właśni.
Przyjęli oni ideały waszych domów za swoje. Wy żeście ukształtowali i
uformowali ich. Są waszymi synami. Zostawiliście na nich niezatarty odcisk
w ich kowalnych i formatywnych latach.
Tak jest ojcowie! W tych to właśnie
latach powstaje wasz trwały odcisk w waszych dzieciach. Niech będzie to
odcisk Bożego charakteru przy pomocy Bożych metod objawionych w Piśmie
Świętym. Nie prowokujcie ich do gniewu beztroskim karaniem, lecz
wychowujcie je nauczając z uważną dyscypliną.
Rozdział 8
Sztuka Napominania
Poprzedni rozdział
poświęciliśmy rozważaniom pierwszych dwu części listu do Efezjan 6: 4: A
wy ojcowie! Nie pobudzajcie do gniewu dzieci waszych, ale je wychowujcie w
karności i w napominaniu Pańskim. Ten rozdział natomiast, zechciejmy
poświęcić Bożemu przykazaniu napominania Pańskiego.
Jako kaznodzieja rozpocznę od
zaznajomienia się z greckim leksykonem naszego słowa napominać. Słowo to
brzmi nouthesia. Oznacza ono napominanie, instruowanie,
ostrzeganie. Zawarta jest w nim idea konfrontowania problemów
instrukcją i napomnieniem Bożego Słowa.
Jak żeście zauważyli wcześniej, nie
jestem zwolennikiem porad psychologicznych. Jednakże biblijne doradztwo to
zupełnie coś innego. Można nazwać je "noutetycznym poradnictwem,"
od słowa nouthesia. Polega ono na biblijnej konsultacji osoby, która
nie była posłuszna prawdzie Słowa Bożego. Zatem jest potrzeba konfrontacji
z prawdą, poinstruowania o niej, co ma doprowadzić daną osobę do pokuty i
zmiany postępowania. Nie ma to podłoża psychologicznego i jest w pełni
biblijne. Takie jest zabarwienie znaczenia słowa napominanie w tym
fragmencie. PrzejdĽmy zatem do trzech rozważań na temat sztuki napominania.
Ojciec, główny napominający
Po pierwsze, zwróćmy
uwagę na odpowiedzialność za napominanie w domu. W naszym fragmencie Bóg
określa kto jest za nie odpowiedzialny. W jasny sposób skierowane jest ono
do ojców. Nie ma w nim mowy: "A wy ojcowie, matki i nauczyciele
szkolni." Owszem matka ma swój udział ale jest on oddelegowany przez
ojca.
Podoba mi się co Bóg powiedział do
Abrahama w Genesis 18: 17, 19:
Tedy rzekł Pan: Izali ja zataję przed
Abrahamem, co mam uczynićÉ Znam go bowiem; przetoż przykaże synom swoim i
domowi swemu po sobie, aby strzegli drogi Pańskiej i czynili sprawiedliwość
i sąd; aby przywiódł Pan na Abrahama, co mu powiedział.
Dzieci Abrahama będą postępować poprawnie
i sądzić sprawiedliwie dlatego, że Abraham nauczy i przykaże im tego.
Używając terminologii nowotestamentowej możemy powiedzieć, że napominał je
on do tego. Bóg objawił prawdę Abrahamowi dlatego, że wiedział, że wyuczy
on swoje dzieci w niej. Jako rodzic jestem przekonany, że Bóg objawi wam
prawdę jeśli będziecie czynili tak samo w swoich domach.
Jako "główny
napominający," ojciec musi być przykładem tego, do czego napomina
swoje dzieci. Kościół i szkoła nie są w stanie pomóc dzieciom więcej niż
może to właściwe napomnienie wyniesione z domu. Ktoś trafnie sparafrazował
I Koryntian 13:13: "A teraz zostaje kościół, szkoła, dom, te trzy
rzeczy; lecz z nich największy jest dom." To tobie ojcze powierzony
jest największy obowiązek.
Po drugie, spójrzmy na element
konfrontacji obecny w napominaniu. Napominanie nie jest ignorowaniem
problemów. Jest ich konfrontacją. Kiedy dziecko zrobiło coś złego,
potrzebuje dyscypliny. Ale nawet zanim to nastąpi potrzebna jest
konfrontacja problemu pouczeniem i upomnieniem Słowa Bożego. Jak
wykazaliśmy w poprzednim rozdziale potrzebna jest zarówno rózga jak i
napomnienie.
Za piecem
W 1946 roku po powrocie z
wojska poznałem starszego pana o nazwisku Harry Smith. Był on emerytowanym
inżynierem odpowiedzialnym za sprawy techniczne w kościele. Miał pięcioro
dzieci, czterech chłopców i jedną dziewczynkę. Czworo z nich pracowało na misjach,
piąte było w domu w niebie. Jeden z synów w moim wieku opowiadał mi o
ojcowskiej dyscyplinie. Wymierzana była w piwnicy za piecem, gdzie było
dość miejsca i stały tam dwa krzesła. Pan Smith brał dziecko, Biblię i
pasek. Najpierw była czytana Biblia. Z niej płynęła nauka i napomnienie.
Potem była modlitwa. Po niej w ruch szedł pasek. Jak mi opowiadał jego syn,
pan Smith zawsze kończył modlitwę tymi słowami: "A teraz Panie daj mi
dość sił, abym nauczył chłopca Twojej lekcji." Po czym dodał:
"Bóg zawsze wysłuchiwał modlitwy taty."
Często zdarza się nam mówić
dzieciom: "Przecież wiedziałeś, że tego nie wolno." A może
dziecko nie wiedziało. Musisz pokazać mu ze Słowa Bożego, że czyn był
grzeszny w oczach Bożych. Nie możesz zakładać, że ono o tym wie.
Prosta konfrontacja
Kiedy rozpoczynałem
służbę zdarzyło mi się otrzymać notatkę od człowieka, który popadł w
tarapaty. Jego żona zostawiła go z małymi dziećmi i udała się z innym
mężczyzną. W notatce informował mnie, młodego pastora, że nie będzie go w
niedzielę, gdyż kupił pistolet i ma zamiar udać się do miasta, gdzie
przebywa jego żona i jej kochanek. Co tu robić? Wraz z godnym zaufania
starszym zboru postanowiliśmy skonfrontować mężczyznę, który przysłał
notatkę. Jak zatem rozpocząć nasze napominanie? Od czego zacząć? Jedyne co
mi przychodziło do głowy, to proste słowa z Exodus 20: "Nie będziesz
zabijał." Zwróciłem uwagę, że to Bóg powiedział i On pociągnie go do
odpowiedzialności. Człowiek ten załamał się i ze łzami pokuty przyznał, że
wiedział, że przed prawem będzie pociągnięty do odpowiedzialności i skończy
w więzieniu, natomiast zapomniał, że jeszcze będzie miał do czynienia z
Bogiem. Przytaczam tą historię aby przypomnieć o potrzebie konfrontacji
naszych dzieci Słowem Bożym. Nie możemy zakładać, że wiedzą iż popełniły
grzeszny czyn.
Nabożeństwo domowe
Po trzecie, chciałbym
poruszyć sprawę instrukcji, która jest częścią napominania. Napominanie to
jednocześnie konfrontacja i instrukcja. Zajmowaliśmy się dotąd
konfrontacją, pora zatem omówić problem instrukcji. Przyjrzyjmy się jej w
dwu aspektach.
Zastanówmy się najpierw nad
metodami instrukcji. Zilustrowałem to w kwestii dyscypliny. Jednakże dom
potrzebuje również regularnej biblijnej instrukcji.
Czytałem kiedyś o chłopcu, który po
powrocie z kościoła do domu poszedł do piwnicy i zaczął coś majstrować.
Słychać było cięcie desek i bicie gwoĽdzi, po czym zapadła cisza.
Zaintrygowany ojciec poszedł na dół zobaczyć co się dzieje. "Tato,
próbuję zrobić ołtarz domowy, tak jak ten, o którym mówił kaznodzieja, ale
nie wiem gdzie zacząć" -powiedział chłopiec. Niestety wielu rodziców
także nie wie jak zacząć. Osobiście wolę nazywać to życiodajne zajęcie
domowym nabożeństwem niż ołtarzem. Nie jest ważne jak się to nazywa; ważne
jest czy się to praktykuje. Zatem podaję sześć praktycznych sugestii
odnośnie domowego nabożeństwa.
Ustal dla niego czas. Nic innego
nie będzie pod mocniejszym atakiem szatana. Nie będzie nabożeństwa jeśli
nie ustalicie stałej pory na nie. W domu, gdzie się wychowałem był to czas
zaraz po śniadaniu, między 725 a 740. Wymagało to
zdyscyplinowania. Tak też było. Śniadanie było o siódmej, a do szkoły
wychodziliśmy o 745. Czas na nabożeństwo domowe był przed wyjściem z
domu. Kiedy wychowywaliśmy nasze dzieci, zbieraliśmy się zaraz po kolacji.
W środy mieliśmy w zborze modlitewne nabożeństwo jak i w niedzielę
wieczorem. Każde z was musi ustalić własne stałe pory zgodnie z rozkładem
zajęć.
Rozpocznij czytaniem fragmentu ze
Słowa Bożego. Odnajdziesz tam Bożą instrukcję. Wybierz fragment odpowiedni
dla swojej rodziny. Ma on być Ľródłem błogosławieństwa dla waszych dzieci.
Rodzinne nabożeństwo to nie czas skupienia ojca i matki. List do Rzymian i
Apokalipsa nie są najodpowiedniejsze dla maluchów. Kiedy dzieci są bardzo
małe możesz posłużyć się Biblią dla dzieci. W miarę jak podrastają, możesz
zaangażować je do czytania. Dzieci muszą uczyć się czytać Biblię uważnie z
wyrazem. Poza tym, kiedy czytają, nie mogą stroić min jedno z drugim.
Ucz, stosuj i zadawaj pytania.
Wyjaśniaj trudne słowa.Wytłumacz jak dany fragment stosuje się do nich. Czy
pamiętasz czas gdy sam byłeś w szkole? Ilekroć wiedziałeś, że nauczyciel
będzie sprawdzał wiadomości starałeś się uważać i zapamiętać. Pomóż swoim
dzieciom uważać zadając pytania odpowiednie do ich poziomu zrozumienia.
Uczcie się na pamięć wersetów.
Świecka edukacja obecnie umniejsza rolę pracy nad pamięcią. Nie popełnij
tego błędu. Staraj się opanować jeden werset w tygodniu lub dwóch. Kiedy
opanujecie je, przypominajcie je sobie według planu. Ucz wersetów, które
wychodzą na przeciw potrzebom dzieci, powstrzymują je od grzechu, dodają
otuchy rozpraszając strach, zachęcają do ufności. Często, kiedy cytuję z
pamięci jakiś znany werset uświadamiam sobie, że nauczyłem się go w czasie
tych paru minut pomiędzy śniadaniem a wyjściem do szkoły.
Jest miejsce na muzykę. Jeżeli mama
gra na pianinie albo jest w rodzinie początkujący muzyk można ćwiczyć
śpiewanie pieśni przy akompaniamencie.
Módlcie się razem. Niech tata nie
modli się za wszystkich. Ucz dzieci modlitwy. Pytaj czy są potrzeby o które
się modlić. Wyznacz kto ma się za co modlić. Zmieniaj kolejność. Ucz dzieci
modlitwy na głos.
Nie wydłużaj domowego nabożeństwa.
To nie nabożeństwo niedzielne. Nie sposób wszystkiego dopełnić każdego
dnia. Lepiej jest wiernie i żywo spędzić dziesięć minut co dzień niż
sporadycznie nudzić przez pół godziny.
Nie toleruj wygłupiania się podczas
domowego nabożeństwa. Tutaj kształtuje się charakter pobożności, jaki
zostanie na resztę życia. Bóg jest tak samo święty i potężny w domu jak i w
kościele.
Dyrektor napominania
Szefowie mają na drzwiach
tytuły. Ty, ojciec, jesteś dyrektorem napominania. Na tobie spoczywa
odpowiedzialność. Jeżeli musisz wyjechać oddeleguj odpowiedzialność tą
żonie. Nie zapomnij. Jeżeli żona będzie ci o tym przypominać w obecności
dzieci, będzie to Ľle o tobie świadczyć i będziesz się złościł.
Niewiele wiem o wierze pierwszego
dyrektora FBI ale podoba mi się to, co powiedział o rodzinnym nabożeństwie:
Obraz kręgu rodzinnego, ojca matki i
dzieci siedzących razem czytających Biblię napawa pięknem. Oto Słowo Boże w
działaniu -kształtując charakter, oświecając ścieżkę prawości, inspirując
do poświęcenia.
Curriculum nabożeństwa domowego
Prowadziliśmy rozważania
nad domowym nabożeństwem oraz metodami instrukcji. Spróbuję w paru słowach
powiedzieć o materiale do instrukcji. Czas nabożeństwa domowego ma służyć
zapoznaniu rodziny z Biblią. Oprócz tego potrzebny jest program budowania
charakterów w oparciu o prawdy, które muszą być omawiane. Poniżej podaję
listę dwunastu tematów, które powinny znaleĽć się w waszym programie
nauczania. Na pewno zechcecie dodać coś, co w miarę waszych własnych
studiów biblijnych staje się dla was ważne.
1. Zbawienie. Jednym z największych przywilejów bycia ojcem
jest funkcja domowego ewangelisty. Załóż fundamenty tego ewangelizowania w
nabożeństwie domowym. Ucz dzieci swoje, że Bóg jest Święty i każdy
potrzebuje Zbawiciela. Ucz je, że Chrystus umarł aby zbawić grzeszników.
Przedstaw, co to znaczy uwierzyć w Chrystusa. Nabożeństwa domowe będą
nieocenioną pomocą w podejmowaniu życiowych decyzji.
2. Porządek. Dlaczego mam sprzątać u siebie w pokoju? Bóg
jest Bogiem porządku i działa w uporządkowany sposób. W czasie wędrówki
przez pustynię Bóg rozkazał Izraelowi rozbijać obóz zawsze w tym samym
szyku. Obrządek świątynny Izraela cechował szczególny porządek. Boże
działanie jest zawsze uporządkowane podczas gdy szatana, pełne jest
nieporządku. Czystość może nie jest następnym krokiem do pobożności, ale
niewątpliwie wyrasta z niej.
3. Uczciwość. Abraham Lincoln szedł pieszo dwadzieścia mil aby
oddać trzy centy. Czy sprawisz, że twoje dzieci zrozumieją z Pisma, że Bóg
oczekuje od nich podobnej uczciwości?
4. Prawdomówność. W naszej kulturze kłamstwo jest tolerowane jeśli
ma ochronić kogoś lub czyjeś samopoczucie, albo dopomoże uzyskać coś. Tak
będą myśleć twoje dzieci jeżeli nie nauczysz ich inaczej z Pisma tego,
jakiej prawdomówności oczekuje od nich Bóg.
5. Czystość. Żyjemy w świecie pełnym brudu, gdzie wszystko
jest dozwolone. Po co być czystym? Dlaczego trzymać ręce przy sobie?
Dlaczego dbać o czysty umysł? Grzech nieczystości dotyka obecnie coraz
młodszych. Stąd pilna potrzeba uczenia czystości jak najwcześniej. Pokusy i
pożądliwości stają się coraz bardziej powszechne i nachalne, jak nigdy
dotąd. Jedynie prawda Słowa Bożego z przekonaniem Ducha Świętego może
zachować dzieci w czystości. To miejsce na to, aby wytłumaczyć dzieciom
dlaczego obowiązuje je skromny ubiór. Czystość nigdy nie jest sugestywna.
Wielu ojców pozostawia żonom sprawę uczenia czystości. Jednak jest to
temat, który ojcowie też muszą podejmować. Znaczy to dużo więcej niż słowo
samej mamy.
6. Wytrwałość w nauce i pracy. Dzieci zapytują: "Czemu harować i wkuwać
żeby być najlepszym?" Nikt tego nie robi. Nie lubię tak ciężko
pracować." Odpowiedz na podobne pytania wspaniałymi przykładami z
Pisma. Bożym pragnieniem jest abyśmy zawsze starali się jak najlepiej.
7. Oszczędność. Dzieci naturalnie pragną wydawać wszystko co
dostaną. A czemu nie? Dlaczego oszczędzać? Nastawienie społeczeństwa jest
takie, że to rząd się zajmie tymi, co nie oszczędzają. Zupełnie co innego
mówi Biblia. Udaj się do kopalni mądrości w księdze Przysłów po lekcje
oszczędzania. Wytrwałość i oszczędność to dwie Boże zasady powodzenia
materialnego w domu.
8. Lojalność. Dzisiejsza młodzież jest lojalna tylko względem
siebie. Co się stało z lojalnością wobec Boga, rodziny, kościoła czy
ojczyzny? W Biblii znajdziemy przykłady lojalnych mężów i niewiast.
9. Szacunek dla starszych. Podam wam werset, o którym nie pomyślelibyście:
Leviticus 19:32 jest wspaniały dla dzieci. Nie pozwólcie dzieciom myśleć,
że świat się kręci wokół młodych, -nich w szczególności.
10. Punktualność. Dom jest miejscem, gdzie dzieci uczą się
punktualności. Odrabiania lekcji w porę oraz nie odkładania na póĽniej
zobowiązań.
11. Zdyscyplinowanie. Przypowieści 16:32. Każdy chłopiec ma pragnienie
stać się silnym, lecz "lepszy jest nierychły do gniewu, aniżeli
mocarz." Chłopcy bawią się w zdobywanie fortów i umocnień, ale
"kto panuje sercu swemu, lepszy jest niżeli ten, co zdobył
miasta." To tylko przykład jak należy wyszukiwać wersetów na dany
temat. Będziesz musiał poświęcić temu trochę czasu w osobistym studiowaniu
Pisma, lecz przyniesie to błogosławieństwo tobie i twoim dzieciom.
12. Dokończ pracy. O tym mówiłem we wcześniejszym rozdziale
rozważając sprawę rodzicielskiej odpowiedzialności uczenia dzieci pracy.
Teraz pora przypomnieć o tym z Pisma.
"Edukacja wartości"
Lista nie jest kompletna.
Wszystkie z wymienionych zasad są częścią składową charakteru. Chcemy aby
dzieci posiadły charakter. Nie ma na to innego sposobu jak tylko przez nasz
wysiłek. Nie wyniosą tego ze szkoły publicznej. Usuwając Biblię ze szkół
społeczeństwo usunęło podstawę charakteru. Szkoły nasze zamieniły
kształtowanie charakteru na "edukację wartości." Jeśli
przyjrzycie się tym wartościom, to bez trudu dostrzeżecie, że są to
rozwodnione wartości ludzi z ogładą towarzyską. Nie wiele mają wspólnego z
wartościami pobożnych, niezależnych ludzi. Współczesna "edukacja
wartości" obniży wartości dziecka z chrześcijańskiego domu.
Niewielu świeckich rodziców w
naszym społeczeństwie wychowuje dzieci z użyciem dyscypliny. Popieram każde
z nich. Jednakże nie da się wychować dziecka w pobożności, aby przynosiło
radość rodzicom i Bogu nie opanowawszy sztuki napominania -konfrontowania
problemów instrukcją i upomnieniem Słowa Bożego. Ojcowie, to nas Bóg
obarczył tą odpowiedzialnością.
Pliniusz Młodszy opisując zwyczaje
w Cesarstwie Rzymskim przytacza interesującą historię. Rzymianom podobały
się egipskie obeliski. Były to wysokie kamienne słupy graniaste ostro
zakończone. Uprowadzili kilka z nich do Rzymu. Można je tam jeszcze
zobaczyć. Jednak były one bardzo kruche i sprawiały trudność w stawianiu. W
końcu jeden z z cesarzy rozwiązał problem. Rozkazał przywiązać syna
głównego inżyniera do stawianego obeliska. Chłopiec musiał tam pozostać do
czasu aż obelisk bezpiecznie stanął pionowo. Można sobie wyobrazić z jaką
ostrożnością stawiano kolejny obelisk.
O co idzie walka?
Ojcowie, w rozważaniach
jakimi dzieliłem się z wami w niniejszym rozdziale rozchodzi się o dusze i
charakter waszych synów i córek. Musicie opanować sztukę napominania i
przyłożyć się z sercem do zadania instruowania i konfrontowania waszych
dzieci Słowem Bożym dla ich wiecznego dobra.
1 Dotyczy to głównie szkół amerykańskich
(przyp. tł.)
2 Gloria
Stainem, International Women's Year National Conference, Huston 11/1997
|